UDOSTĘPNIJ
fot. SQN

„Futbol, futbol, futbol, przeżyjmy to jeszcze raz. Gdy piłka w grze wyjdzie na strzał, śledzi jej lot cały świat…” – gdy Maryla Rodowicz na otwarcie piłkarskich Mistrzostw Świata w 1974 roku, w Republice Federalnej Niemiec śpiewała utwór Futbol, a następnie reprezentacja „Oranje” sięgała po tytuł wicemistrza globu, 12-letni wówczas Ruud Gullit stawiał juniorskie kroki w ASV Meerboys.

Po latach pięknej kariery wybitny Holender, który swoje w piłce widział i przeżył, postanowił wyjaśnić w swojej książce, w jaki sposób piłka wychodzi na strzał, co trzeba zrobić, by dać radość kibicom i co najważniejsze, w jaki sposób należy „czytać” mecze piłki nożnej. Przedłożył przed czytelników swoisty poradnik, gdzie każdy fan futbolu powinien znaleźć coś dla siebie. Począwszy od boiskowej strategii, przez ustawienia taktyczne, na wspominkach wielkich meczów i anegdotach skończywszy. Dlaczego czerwona kartka i gra w osłabieniu dają przewagę? Po co na treningach do znudzenia ćwiczyć stałe fragmenty gry? Jaką wartość może mieć zawodnik znajdujący się na nietypowej dla siebie pozycji? Dlaczego menadżer i psychologia są kluczem do drużynowego sukcesu?

Być może te pytania wydają się błahe, jednak Gullit próbuje udzielać na nie niekonwencjonalnych odpowiedzi. Holender napisał książkę, którą powinien przeczytać każdy fan kopanej. Jeśli jednak ktoś nie czuje zabawy z obserwowania dwudziestu dwóch chłopa uganiających się za piłką, powinien akurat tę lekturę sobie odpuścić. Autor wielokrotnie zagłębia się w meandry futbolowego rzemiosła, które dla przygodnego kibica mogą być zwyczajnie niezrozumiałe. Choć były zawodnik i trener m.in. londyńskiej Chelsea używa prostych środków przekazu, z pewnością nie jest w stanie trafić do każdego.

Niewątpliwym atutem „Jak oglądać piłkę nożną” są odwołania do przeszłości. Gullit biorąc na tapet konkretny schemat gry, stara się odzwierciedlić go na konkretnym przykładzie. Jeśli zastanawia się, w jaki sposób można przegrać „wygrany” mecz, cofa się do 2005 roku i finału Ligi Mistrzów w Stambule, gdzie AC Milan (autor z klubem związany jest emocjonalnie) prowadząc do przerwy 3:0, ostatecznie zremisował z Liverpoolem 3:3, by następnie polec w konkursie jedenastek. Gdy w kręgu zainteresowań Holendra znajduje się opisanie inteligentnej gry defensywnej, czyli tzw. zabezpieczanie tyłów, przypomina niedawny mistrzowski sezon Leicester, gdy „Lisy” Claudio Ranieriego sensacyjnie triumfowały w rozgrywkach Premier League.

Podobne przykłady można by mnożyć. Nie brakuje także opisów doświadczeń z autopsji Ruuda Gullita. Trudno się dziwić, wszak jego gablota z trofeami jest naprawdę imponująca. Fałszywą skromnością z jego strony byłoby pominięcie pięknych chwil i wspaniałych sukcesów, których doświadczał na własnej skórze. Dość wspomnieć, że jako zawodnik wielokrotnie sięgał po Mistrzostwo czy Puchar Holandii. Z wspomnianym już AC Milan wznosił w geście triumfu nie tylko statuetki krajowe, ale i międzynarodowe m.in. Puchar i Superpuchar Europy, czy Puchar Interkontynentalny. W 1988 roku zdobył także z reprezentacją „Oranje” Mistrzostwo Europy.

Szkoda tylko, że w tym natłoku przekazywanych informacji i przytaczanych historii niejednokrotnie pojawia się chaos. Autor przeskakuje z meczu do meczu. Przez chwilę opisuje odległą przeszłość, by następnie zainteresować się współczesnymi wydarzeniami. Jednym spotkaniom, czy zawodnikom poświęca długie rozdziały, innym zostawia raptem kilka linijek. Jakby w trakcie procesu twórczego rozpadły mu się kartki rękopisu (ktoś takowe jeszcze uskutecznia?) i próbował je poukładać po swojemu, nierzadko na chybił trafił. Bynajmniej nie jest to olbrzymi zarzut, ale zawsze mogło być lepiej.

„Jak czytać piłkę nożną” to przyjemna lektura, jednak wydaje się, że sam tytuł miał być wabikiem na czytelnika. Po zamknięciu ostatniej strony, odczuwam spory niedosyt, ponieważ Ruud Gullit bardziej opowiada o swoim postrzeganiu piłki, aniżeli uczy oglądania meczów. Być może naiwnie wierzyłem, że Holender odkryje przede mną nieznane dotąd lądy? O szybkim przesuwaniu linii, rozgrywaniu piłki i tworzeniu małych trójkątów słyszy się od ekspertów przy okazji każdej pomeczowej analizy. Dlatego też mimo wielu zachwytów nad tym tytułem, traktuję go bardziej, jako suplement do tego, co wszystkie tygrysy lubią najbardziej – meczu „na żywo”. Bez znaczenia, czy oglądanego ze stadionu, czy w kapciach, na fotelu, przed telewizorem. „Każdy ma swój styl” – tymi oto słowy rozpoczyna się recenzowana książka. Trudno się z nimi nie zgodzić.

Tytuł: „Jak oglądać piłkę nożną”

Autor: Ruud Gullit

Przekład: Krzysztof Cieślik, Grzegorz Krzymianowski

Gatunek: literatura faktu

Liczba stron: 328

Wydawnictwo: SQN

Wydanie: 2017

Moja ocena:  8/10

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ