UDOSTĘPNIJ
Smućmy się wszyscy, schowajmy głowy jak Jarosław Jach (z lewej). Fot.: tylkoekstraklasa.pl

Spokojni, pewni, opanowani, mający dystans do siebie – na takich kreowali siebie podopieczni Marcina Dorny jeszcze w Ekstraklasie i na filmikach ze zgrupowania. Gdy przyszło już grać na turnieju, cały ciepły wizerunek poszedł jak krew w piach. Piłkarze, którzy zagrali, Krystian Bielik z niewyparzoną gębą i trener powinni się wstydzić za cały tygodniowy maraton futbolowej hańby i żenady. Zamiast sukcesu, na który liczyło wielu kibiców oraz sama drużyna, jest ostatnie miejsce, tsunami krytyki i masa znaków zapytania i niepewności na przyszłość.

Zanim stwierdzę, że balonik pękł z większym hukiem niż wybucha bomba, to przenieśmy się w czasie i przypomnijmy sobie, jak bardzo wierzyliśmy w dobry występ na EURO U-21. Patrzyliśmy na chłopaków Dorny jako ludzi z ambicjami, chęciami do gry w piłkę, że to sprawia im radość, są dobrą paczką i będziemy mogli cieszyć się ich grą. Niech nikt nie próbuje zaprzeczać, że tak nie było. Wierzyliśmy! Myśleliśmy pozytywnie! Nasza wiara i nadzieja uchodziły z utratą pierwszej bramki. U młodych piłkarzy niestety także…

Poszukajmy pozytywów…

Gdybym miał kogokolwiek głaskać i chwalić za te 270 minut, to nikt by nie zgarnął porządnych pochwał. Kilku piłkarzom się one należą, ale nie wystarczająco duże. Karol Linetty zrobił co mógł, ale on w środku pola nie będzie harować jak za dwóch czy trzech i brał na siebie odpowiedzialność za zadania Pawła Dawidowicza czy Radosława Murawskiego. Więcej od siebie dać nie mógł. Mimo to był najlepszym piłkarzem ze wszystkich powołanych.

Po stronie plusów śmiało można też postawić Dawida Kownackiego. Zagrał nieco ponad półtora meczu, a widać było, że jemu się chce grać i walczyć. Jednak on sam meczu nie wygra… Nie będzie robił za uzupełnienie skrzydła, rozgrywającego i głównego snajpera jednocześnie. Może i ma papiery na bycie wszechstronnym zawodnikiem, ale nie da się robić wszystkiego naraz.

Przemysław Frankowski pokazał, że ma wolę walki, ale na niej samej nie da się daleko pojechać. Starcie z Anglią dobitnie pokazało, że Ekstraklasa to już dla niego za małe podwórko, ale na zdecydowanie większe nie jest gotowy wyjechać. Może Belgia, Holandia, ewentualnie Szwajcaria… To byłby dla niego najbardziej optymalny krok.

Jeszcze słowa uznania należą się Jakubowi Wrąblowi za te kilka świetnych interwencji z Anglikami. I tyle. Masa błędów w pierwszych dwóch meczach sprawiła, że o wyjeździe na Zachód może w tej chwili zapomnieć. Niech wraca do Śląska Wrocław i się dalej uczy.

Może jeszcze Łukasza Monetę dam do grona tych, którzy specjalnie nie rozczarowali. Po graczu spadkowicza nie powinno wiele się oczekiwać, a Łukasz wyszedł trochę na przekór krytykom i pokazał, że jest szybki, lubi pokazać się do gry. Pal licho dokładność, bo ona u praktycznie każdego szwankowała, ale swoje atuty pokazał i to trzeba mu oddać.

Ganimy, karzemy i wszystko inne co krytyczne

Prawie całej reszcie grających (plus gadatliwy Bielik) należy się Sąd Ostateczny. Nawet na malutkie wyróżnienie nikt z nich nie zasługuje. Tak naprawdę trudno powiedzieć, kto konkretnie powinien pójść pod niego na pierwszy ogień. Ale zamiast jednej osoby nominujmy co najmniej kilka. Zanim wymienię oskarżonych i skazanych, to odroczę sprawę Bartosza Kapustki. Kontuzja w drugiej połowie meczu ze Słowacją, gdy chciał być motorem napędowym zespołu, uniemożliwiła mu dalsze uczestnictwo w tej piłkarskiej niedoli. Ale fakt, regres od EURO 2016 zanotował niebywale wielki.

Paweł Dawidowicz, Jan Bednarek, Krystian Bielik (za nieprzyjemne słowa po Słowacji), Tomasz Kędziora, Jarosław Jach, Paweł Jaroszyński, Radosław Murawski, Jarosław Niezgoda, Krystian Bielik (za kiepskie oświadczenie z przeprosinami), Mariusz Stępiński, Krzysztof Piątek, Patryk Lipski, trener Marcin Dorna. To oni wykazali się boiskową beznadzieją, brakiem zaangażowania i znajomości podstaw gry w piłkę nożną. Proste błędy poganiali prostymi błędami, łatwymi stratami, problemami w komunikacji, a selekcjoner nie miał wizji i pomysłów na grę. Pojedynczo na temat każdego z nich zostało powiedziane tak naprawdę wszystko i więcej, pomyje w dużej ilości wylały media społecznościowe, ale delikatnego brudzenia sobie rąk i klawiatury nie oszczędzę. Powinni się wstydzić za tak katastrofalny występ. Okres reprezentacji seniorskiej z lat 2008 – 2013 się przypomina…

Jeden był tak drewniany, że w tartaku by się go nie pocięło i na pewno 2. Bundesligi już nie podbije. Drugi miał wszystko gdzieś i zaczynał bawić się w gwiazdę orlikowej defensywy. I taki obrońca ma iść grać do Anglii? Dobre żarty, zatrzymajmy tę karuzelę śmiechu. Trzeci to cwaniaczek, który najpierw robi, potem myśli. Czwarty niedojrzały, a miał być najmocniejszy psychicznie i dawać przykład. Kapitan od siedmiu boleści… Reszta nie umie grać w piłkę na wyższym poziomie.

Kilku graczy powinno uciec za granicę jak najszybciej. Kilku powinno zapomnieć czy to o młodzieżówkach, czy też wybić sobie z głów pierwszą reprezentację na najbliższe kilka lat. Może i mamy ładnie opakowaną ligę, a kadra Adama Nawałki podbija świat i ranking FIFA. Jednak nie możemy zapominać o zapleczu i rozwoju piłkarskim całej reszty, bo skończymy na długie lata w pewnym bardzo ciemnym miejscu. Wielu z nas jest zawiedzionych i rozczarowanych, ale wszyscy związani z polskim futbolem powinni myśleć, co i jak naprawić.

Napoli postąpiło bardzo dobrze

Dostali powołania, ale nie pojechali. Klub zakazał wyjazdu Arkadiuszowi Milikowi i Piotrowi Zielińskiemu na mistrzostwa. Patrząc z perspektywy drużyny i piłkarzy, to lepiej nie mogli zrobić. Raz, że pozwolą szybciej im się zregenerować na nowy sezon, to ci dwaj nie muszą się wstydzić za poczynania kolegów w Lublinie i Kielcach. Zresztą oni by nie zmienili diametralnie obrazu zespołu. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, dwie tym bardziej.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ