UDOSTĘPNIJ
Zwycięzcy ostatniego Pucharu Konfederacji z 2013 roku - Brazylijczycy - nie tylko nie obronią tytułu po raz czwarty z rzędu, ale nawet do tej obrony nie staną. (Fot.: www.przegladsportowy.pl)

Australia, Chile, Kamerun, Meksyk, Niemcy, Nowa Zelandia, Portugalia i Rosja – oni zagrają o Puchar Konfederacji. Trofeum, które tak naprawdę nie ma wielkiego znaczenia piłkarskiego. Mimo wszystko, ten turniej może wiele zmienić.

Od 1997 roku za każdym razem w turnieju występowała Brazylia. Reprezentanci Kraju Kawy wygrywali tę imprezę czterokrotnie – w debiucie oraz w trzech ostatnich edycjach – lata 2005, 2009 i 2013. Tym razem jednak nie ujrzymy Brazylijczyków na rosyjskich boiskach. Jedyny uczestnik poprzedniego Pucharu Konfederacji, który zagra tym razem, to Meksyk.

Nowy mistrz wśród mistrzów

Spośród ośmiu uczestników turnieju, który już w sobotę zaczyna się w Rosji, tylko jeden z nich zdobył wcześniej Puchar Konfederacji. Już zresztą o nim wspomniałem. W 1999 roku piłkarze z Kraju Azteków pokonali w finale Brazylię 4:3. Szanse ekipy meksykańskiej na wywalczenie tytułu po raz drugi nie są wcale takie małe, szczególnie, że grupa, w której zmierzą się z Portugalią, Rosją i Nową Zelandią nie jest tak wymagająca, jak mogłoby się wydawać. Chrapkę na tytuł mają również Portugalczycy z Cristiano Ronaldo na czele, którzy poza spotkaniem eliminacji przeciwko Szwajcarii trzymają poziom godny mistrzów Europy. Gospodarze też chcą pokazać światu, że są silni. A Nowa Zelandia jak to Nowa Zelandia – może zaskoczyć.

Od momentu wykonania tego zdjęcia Portugalia przegrała w meczu o punkty tylko raz – ze Szwajcarią w Bazylei (0:2). CR7 nie grał w tamtym spotkaniu, ale na Pucharze Konfederacji wesprze swoją drużynę. (Fot.: www.skysports.com)

W drugiej grupie zdecydowanym faworytem wydaje się być reprezentacja Niemiec. No właśnie, wydaje się, bo nasi zachodni sąsiedzi nie wzięli ze sobą do Rosji wszystkich najlepszych zawodników. Wolne będą mieli między innymi Manuel Neuer, Toni Kroos, Mesut Oezil czy Thomas Mueller. Poważnym rywalem dla mistrzów świata będą jednak Chilijczycy – Alexis Sanchez i Arturo Vidal, w przeciwieństwie do swoich klubowych kolegów, nie potraktowali tej imprezy po macoszemu. W teorii uzupełniający grupę Kameruńczycy i zawodnicy z Australii nie powinni stanowić zagrożenia dla walczących o najwyższe cele zawodników z Europy i Ameryki Południowej. Ale… No właśnie, ale. Puchar Konfederacji rządzi się swoimi prawami i wynik może być różny.

Nowatorsko i nieprzewidywalnie

Rosyjski Minister Spraw Zagranicznych Siergiej Ławrow zapytany o szanse gospodarze w turnieju, odpowiedział, że “nie może prognozować, bo reprezentanci to bardzo nieprzewidywalni faceci”. Nie tylko występ podopiecznych Stanisława Czerczesowa jest zagadką. Kolejną jest działanie nowej możliwości, którą FIFA udostępniła sędziom. Arbiter może zatrzymać przebieg spotkania, gdy na trybunach pojawią się rasistowskie i dyskryminujące zachowania. W konsekwencji może to doprowadzić do zawieszenia i przerwania meczu. Miejmy jednak nadzieję, że Ławrow, zapowiadając gościnność Rosjan, nie miał na myśli tylko dobrego ugoszczenia przeciwników we własnym polu karnym, ale również kibiców z innych krajów na trybunach.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ