Nieprzewidywalność – poziom 1. Liga

Nieprzewidywalność – poziom 1. Liga

Jest w Europie kilka nieprzewidywalnych lig. W Anglii faworyci nigdy nie mogą być pewni, jak potoczy się deszczowy wieczór w Stoke, a w Ekstraklasie o utrzymanie walczą zespoły, które rok temu grały w eliminacjach LE. Jednak to nic w porównaniu do tego, co w tym sezonie dzieje się w 1. Lidze.

Paweł Mogielnicki z portalu 90minut.pl od pewnego czasu prezentuje wyliczenia szans poszczególnych zespołów na awans do Ekstraklasy. Wiadomo – to rodzaj ciekawostki. Trudno sprowadzić piłkę nożną do samych cyferek, żaden wzór nie może przewidzieć, że Rafał Kurzawa zacznie seryjnie ładować bramki z 25 metrów, a Sebastian Nowak postanowi w meczu z czerwoną latarnią zabawić się w środkowego pomocnika. Mimo wszystko, podobne statystyki do tej pory się sprawdzały. Jeśli jedna drużyna regularnie przegrywa na wyjazdach, trudno liczyć na to, że nagle zacznie łatwo ogrywać gospodarzy. Jeśli dany zespół miał problemy ze skutecznością, raczej nie będzie tak po prostu wygrywał 4:0. Logiczne? Nie w 1. Lidze.

Miesiąc temu nikt poważny nie dawałby Górnikowi szans na awans. Zabrzanie potrafili przegrać z ostatnim Kluczborkiem, przeszkodami nie do przejścia okazywały się ekipy Chrobrego Głogów czy Pogoni Siedlce. Krótko mówiąc, Ekstraklasę mogli mieć co najwyżej w telewizji. W zupełnie innej sytuacji była choćby Olimpia Grudziądz, która w 10 pierwszych meczach na wiosnę przegrała tylko dwa razy. Bardzo przyzwoicie punktowała wtedy też Miedź, która miała asa w rękawie – ostatnie 6 kolejek sezonu na własnym stadionie.

W pewnym momencie wyglądało na to, że wreszcie obudziły się Zagłębie Sosnowiec i GieKSa. Punktując w granicach przyzwoitości, któryś z tych klubów musiał doczłapać do Ekstraklasy. Patrząc na wyniki można było jednak odnieść wrażenie, że są one ustalane według klucza jakiegoś szalonego studenta informatyki, którego po prostu nie da się rozszyfrować. Zagłębie potrafiło wygrać w Zabrzu, by potem stracić punkty u siebie ze Stalą, a katowiczanie rozgromili w derbowym pojedynku Tychy tylko po to, żeby wtopić z MKS-em Kluczbork.

Koniec końców tabela ułożyła się tak, że Górnik, wygrywając w Puławach, zapewni sobie awans. Patrząc jednak na to, jak rozgrywki układały się do tej pory, najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym cała czołówka przegrywa, a Ekstraklasa pada łupem Olimpii.


A tutaj dowód, że wyliczenia w mniej ekstremalnych warunkach niż 1. Liga 2016/2017 potrafią się sprawdzić:

Wyliczenia P. Mogielnickiego po 34. kolejce zeszłego sezonu Ekstraklasy. fot.: 90minut.pl
Nieprzewidywalność – poziom 1. Liga
5 (100%) 1 vote