UDOSTĘPNIJ
Mattia Caldara to przyszłość włoskiej piłki prosto z Bergamo. W Neapolu jednak już go nie lubią - dwie bramki strzelone Napoli dały Atalancie trzy punkty. Fot.: ecodibergamo.it

Jeszcze po pierwszych pięciu kolejkach tego sezonu nic nie wskazywało na to, że objawieniem Serie A stanie się tym razem drużyna z Lombardii – Atalanta Bergamo. Po nich zaczęła się wędrówka na szczyt i serie wielu meczów bez porażki – najpierw dziewięć, potem siedem, a aktualnie trwa ona pięć spotkań. Zawodnicy Atalanty mają w zwyczaju przegrywać efektownie – ostatnio pokonał ich Inter aż 7:1. Czy w sobotę Juventus w podobny sposób przerwie dobrą passę La Dea?

37 straconych bramek w 33 spotkaniach. Ale jeśli odejmiemy pięć meczów – z Juve, Lazio, Interowi, Udinese i Cagliari – dowiemy się, że golkiperzy z Bergamo w 28 występach wyjmowali piłkę z siatki zaledwie 17 razy. Jeśli nie przegrywają, raczej mają szczelną obronę. Zresztą, 14 potyczek na zero z tyłu robi swoje. To jeden z najlepszych wyników w lidze. Dzięki temu mogą zanotować pierwszy występ w europejskich pucharach po przerwie trwającej 27 lat.

Jeden za wszystkich…

Szczęście Atalanty z pewnością ma wiele twarzy. Jedna ma zbyt wielki wpływ na grę tego zespołu, by ją pominąć.

Najwyższy „in form” Gomeza. Fot.: Ultimate Team UK

Alejandro Gomez – Argentyńczyk trafił już do siatki rywali 14 razy, co nawet na tym etapie zmagań jest jego rekordem. Były piłkarz Catanii w końcu znalazł dobrą, stabilną formę. Jedyne, co nie napawa optymizmem w kontekście dalszych dobrych występów nie tylko jego, ale i całą drużynę, to wiek argentyńskiego napastnika – najlepszy strzelec w Bergamo ma już 29 lat. Może przejść do dużego klubu, ale gorzej z odnalezieniem się tam. Co ciekawe, jego występy docenili Kanadyjczycy z EA Sports – karta Gomeza jest jedną z kilku w całej grze FIFA 17, która aż czterokrotnie otrzymała wersję “w formie”. Zasłużenie.

 

Świetnie na boisku pokazuje się jednak nie tylko napad. Na bramce stoi jedno z wielu odkryć tego sezonu w Lombardii – Etrit Berisha. Wprawdzie urodzony w Prisztinie Albańczyk już kilka lat temu pokazał się fanom Serie A w barwach Lazio, lecz przez trzy ostatnie sezony był jedynie rezerwowym. Tutaj to on gra główną rolę i spisuje się bardzo dobrze. O ile zdarza mu się wpuścić siedem bramek w jednym spotkaniu (na przykład z Interem), to potrafi ratować La Dea przed gradem strzałów przeciwników, jak choćby z Romą czy Napoli. Ten drugi mecz był prawdziwym pokazem siły Atalanty, która po otrzymaniu czerwonej kartki przez Francka Kessie nie tylko nie dała się zespołowi z Neapolu, lecz podwyższyła prowadzenie na 2:0. A sam Kessie zbiera świetne recenzje nie tylko we Włoszech, ale i poza nimi. Iworyjczyk nie tylko jest niewiele gorszy od N’Golo Kante, ale też sześciokrotnie pokonywał bramkarzy rywali.

Turyn w obronie

Jeszcze całkiem niedawno przez pewien czas Kamil Glik był najlepszym strzelcem w Torino. W Atalancie za to poza Papu Gomezem najwięcej strzela zawodnik z drugiej części Turynu – Mattia Caldara. Tak jak wspomniany przeze mnie Polak, Włoch również gra na pozycji środkowego obrońcy. Najlepszym w zespole Atalanty, której jest zresztą wychowankiem. Przed tym sezonem jego karta zawodnicza stała się własnością Starej Damy za 15 milionów euro. Caldara jednak nadal gra w Bergamo i to z powodzeniem – wystąpił w każdym meczu Atalanty na zero z tyłu, zdobywając przy tym aż siedem bramek, w tym dwie we wspomnianym spotkaniu z Napoli. Szkoda tylko, że filar defensywy tej drużyny długo już tu nie pogra. W końcu Juventus już czeka.

Fakt powrotu z wypożyczeń (Berisha, Caldara) lub prawdopodobnej sprzedaży (Gomez, Kessie) kluczowych zawodników nie napawa optymizmem. Fakt, że Atalanta prawie na pewno zakwalifikuje się do Ligi Europy, nie znaczy jeszcze, że tam pokaże się z dobrej strony. Szczególnie, że nie będzie po prostu miał kto strzelać. Andrea Petagna jest jedynym napastnikiem poza Gomezem, który zdobył więcej niż jedną bramkę w Serie A. Pięć trafień w 29-ciu występach nie tylko nie jest dobrym wynikiem, ale pokazuje, że lombardzka drużyna potrzebuje wzmocnień i to jak najszybciej. Szczególnie, że mimo wielkiej liczby zawodników wracających z wypożyczeń, żaden z nich nie jest aktualnie na poziomie pozwalającym na walkę w Europie. Gian Piero Gasperini z pewnością będzie mieć problemy przed następnym sezonem, ale przecież teraz też nie było łatwo.

Atalanta włoskim Faustem

“Chwilo trwaj, boś taka pełna kras!”, chcieliby zakrzyknąć kibice La Dea. I faktycznie, ten sezon jest dla nich naprawdę dobry, a postawa piłkarzy sprawia, że zespół wznosi się na wyżyny włoskiego futbolu. Sezon temu jednak w podobnej sytuacji było Sassuolo, a dziś z powrotem pochłonęła ich szara, ligowa rzeczywistość. Dla fanów z Bergamo liczy się ten sezon, a dziś – ten wieczór. O 20:45 mecz z wielkim Juventusem. Czy Atalanta ponownie zadziwi cały piłkarski świat?

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ