#GKŁWIS: Skarb dla jednego, śmieć dla drugiego

#GKŁWIS: Skarb dla jednego, śmieć dla drugiego

Tytuł artykułu znakomicie określa sytuację adoptowanych dzieci oraz nastawienie drużyn, które brały udział w dzisiejszym meczu Ekstraklasy w Lublinie. Górnik Łęczna podejmował Wisłę Kraków. Dla Zielono-Czarnych zwycięstwo oznaczało dodatkowy punkt w kolejnej fazie rozgrywek. Natomiast Wisła nie martwiła się już o nic i podeszła do spotkania jak do sparingu.

Z powodu kontuzji Aleksandra Komora i Gersona trener Franciszek Smuda był zmuszony skorzystać z usług młokosa Adama Dźwigały. W pomocy Górnika po raz pierwszy od początku meczu zobaczyliśmy Josimara Atoche. W Wiśle brakowało wielu piłkarzy pierwszego składu. Na ławce usiedli Paweł Brożek i Rafał Boguski. Poza osiemnastką znaleźli się Ivan Gonzalez, Maciej Sadlok i Krzysztof Mączyński.

Piłkarze Górnika szybko poczuli, że Wisła nie przyjechała do Lublina walczyć o każdy skrawek boiska. Często utrzymywali się przy piłce i rzadko panikowali przy wyprowadzaniu ataków z własnej połowy. Było im o tyle łatwiej, że Wiślacy stosowali bardzo nieskuteczny pressing. Najwyżej ustawieni Ondrasek i Stilić doskakiwali do środkowych obrońców Górnika. Natomiast pomocnicy Białej Gwiazdy ustawiali się bliżej swojej obrony. To stwarzało wolną strefę pomiędzy formacjami. Właśnie tam swobodnie czuli się Paweł Sasin, Szymon Drewniak i Atoche. Środkowi pomocnicy Górnika mogli spokojnie rozpoczynać akcje swojego zespołu.

Trzeba oddać Górnikowi, że w pierwszej połowie zdominował gości, a prowadzanie 1:0 do przerwy było całkowicie zasłużone. Krakowianie doszli do głosu dopiero około 70. minuty spotkania. Ich wysiłki zostały nagrodzone golem po rzucie rożnym. Wiślacy mieli przy tym wiele szczęścia, ponieważ ich stałe fragmenty gry z narożnika boiska wyglądały blado jak dziesięciolatek po feriach zimowych spędzonych przed komputerem. Jednak to nie był koniec emocji na Arenie Lublin. Franciszek Smuda nauczył swoich podopiecznych grać konsekwentnie w każdych okolicznościach. Zostało to wynagrodzone we Wrocławiu remisem 2:2 ze Śląskiem. Nie inaczej było w Lublinie. Tym razem Zielono-Czarni zgarnęli komplet punktów po golach Grzegorza Bonina (warto zobaczyć) i drugim trafieniu Śpiączki.

Po tym zwycięstwie Łęcznianie nie przesunęli się wyżej w ligowej tabeli, ale po podziale na grupy będą mieli tyle samo punktów co Ruch i Piast oraz 1 mniej niż Cracovia i Arka. Zapowiada się arcyciekawy bój o utrzymanie w Ekstraklasie.

#GKŁWIS: Skarb dla jednego, śmieć dla drugiego
5 (100%) 1 vote