UDOSTĘPNIJ

Od urodzenia Twoją pasją jest piłka. Kiedy siedzisz w szkole, myślisz tylko o tym, żeby na przerwie móc pokopać parę minut z kolegami. Później zostajesz przyjęty do akademii dużego klubu, a tam dzięki tysiącom godzin treningów w końcu spełniają się Twoje marzenia – podpisujesz umowę, później debiutujesz w poważnym zespole. Wszystko idzie świetnie, aż do TEGO meczu. Meczu, w którym słabe sędziowanie pozbawia Twoją drużynę kompletu punktów lub sprawia, że odpada ona z europejskich rozgrywek.

Takie sytuacje nadal się zdarzają i, póki nie zostaną wprowadzone powtórki video, zdarzać się będą. Przedstawiamy Państwu 12 wpadek sędziowskich, które niejednokrotnie zmieniały oblicze meczów.

12. Gol chłopca od podawania piłek

Zaczynamy od Brazylii. We wrześniu 2006 roku w pucharze mierzyły się drużyny Santacruzense i Atletico Sorocaba. Do 89. minuty goście prowadzili 1:0, jednak z pomocą przyszła sędzina. Po niecelnym strzale jednego z zawodników, kiedy grę rozpocząć miał bramkarz, piłkę w jego siatce umieścił… chłopiec do podawania piłek. Kobieta sędziująca tamto spotkanie, Silvia Regina de Oliveira, po kilkudziesięciu sekundach bramkę uznała, przez co mecz zakończył się remisem, a ona sama ukarana została zawieszeniem.

11. Gol „widmo” Stefana Kiesslinga

Z Brazylii przenosimy się do naszych zachodnich sąsiadów. Mecz pomiędzy Hoffenheim a Bayerem Leverkusen. W 70. minucie meczu, po rzucie rożnym Stefan Kiessling strzelił głową gola na 2:0 dla Bayeru. Wszystko byłoby O.K,, gdyby nie to, że piłka… przeszła przez boczną siatkę i wpadła do bramki. Żaden z sędziów tego nie zauważył i bramka została uznana. Mecz zakończył się wynikiem 1:2, także śmiało można powiedzieć, że gospodarze zostali okradzeni z jednego punktu przez Felixa Brycha sędziującego to spotkanie. Warto na poniższym video zobaczyć pierwszą reakcję strzelca – widząc, że strzał przeszedł obok słupka, schował twarz w dłoniach.

10. Wisła Kraków – Legia Warszawa, 2013

Kolejne dwa przykłady to ślepota sędziów z naszej rodzimej ligi. Najpierw mecz Wisła – Legia z 2013 roku. Zakończył się zwycięstwem warszawskiej drużyny 2:1, jednak już na początku sędzia stojący za bramką, Sebastian Jarzębak, popisał się dogłębną znajomością przepisów, a także niesamowitą wręcz spostrzegawczością.

www.ekstraklasa.tv

Stojąc dwa metry od zdarzenia i patrząc na piłkę, nie udało mu się dostrzec oczywistego wyjścia piłki poza linię. Legia po tej akcji strzeliła gola na 1:0 i później mogła spokojnie kontrolować mecz. Po spotkaniu, prowadzący to spotkanie Hubert Siejewicz wydał oświadczenie, w którym przeprosił Białą Gwiazdę.

9. Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok, 2015

Drugą sytuacją z polskich boisk jest mecz Legia – Jagiellonia. Michał Probierz, trener gości, powiedział po tym spotkaniu: „Przyjadę do domu i pie*****ę whisky, bo chyba tylko to mi zostało”.

Aby dobrze oddać to, co czuli wszyscy piłkarze klubu z Białegostoku, należy pokrótce opisać przebieg tamtego meczu. Była to 33. kolejka, jedna z ostatnich. Jagiellonia była wraz z Legią i Lechem kandydatem do tytułu i zwycięstwo nad stołeczną drużyną było niezbędne. Mecz był bardzo otwarty, obie drużyny stwarzały sobie sytuacje, jednak do 94. minuty było 0:0. Wtedy to groźną kontrę wyprowadziła Jagiellonia, ich piłkarz został ewidentnie sfaulowany. Widzieli to wszyscy, poza Pawłem Gilem, którego gwizdek milczał. Później, w ostatniej akcji, meczu piłkarz Legii dośrodkował z prawej strony i nabił piłką rękę obrońcy Jagiellonii. Żaden sędzia nie powinien tego odgwizdać, jednak innego zdania był prowadzący spotkanie i podyktował rzut karny w 98. minucie meczu. Tego na gola zamienił Orlando Sa i gracze z Białegostoku zostali okradzeni przez sędziego z marzeń o historycznym tytule.

8. Liverpool – Sevilla, finał Ligi Europy 2015/2016

Z polskiej ekstraklasy przenosimy się na wyższy poziom. Finał Ligi Europy z poprzedniego sezonu. Mierzyły się w nim drużyny Liverpoolu i Sevilli. Dla podopiecznych Juergena Kloppa był to najważniejszy mecz sezonu – dzięki zwycięstwu, poza samym trofeum, uzyskaliby kwalifikację do Ligi Mistrzów, na czym bardzo zależało niemieckiemu szkoleniowcowi. Spotkanie zaczęło się idealnie dla graczy z Anglii. Daniel Sturridge wyprowadził ich na prowadzenie pięknym strzałem ze skraju pola karnego. Później jednak do głosu doszedł sędzia Jonas Eriksson. Najpierw nie uznał gola Dejana Lovrena.

Głosy do dzisiaj są podzielone,, ale przeważa teoria, że Sturridge w tej sytuacji ani nie dotknął piłki, ani nie skupiał uwagi bramkarza. Co więcej, jeszcze w tej samej połowie Grzegorz Krychowiak zabawił się w bramkarza i po prostu zagarnął piłkę ręką w polu karnym:

Poza tymi sytuacjami, piłkarze Sevilli jeszcze dwukrotnie dotykali piłkę ręką we własnym polu karnym, jednak gwizdek milczał i Liverpool, zamiast schodzić z dwu- lub nawet trzybramkowym prowadzeniem na przerwę, miał zaliczkę jednej bramki, którą roztrwonił w drugiej połowie i kolejny sezon spędził poza europejskimi pucharami.

7. FC Barcelona – PSG, 1/8 finału Ligi Mistrzów 2016/2017

Na wstępie należy stwierdzić fakt, że Barcelona zrobiła coś niesamowitego. Odrobienie czterech bramek w rewanżu to rzecz, której możemy nie zobaczyć w najbliższych kilkudziesięciu latach. PSG wyglądało w tym meczu jak dzieci we mgle i w pełni zasłużyli na dostanie worka bramek. Jednakże nie byłoby to możliwe, gdyby nie sędzia. Deniz Aytekin nie podołał trudom spotkania. Podyktował przeciwko PSG dwa karne, z czego jeden był stuprocentową symulką Luisa Suareza. Ponadto nie podyktował „jedenastki” przeciwko Barcelonie po faulu Javiera Mascherano na Angelu Di Marii, która prawdopodobnie zabiłaby mecz. Co ciekawe, popularny „Masche” po meczu przyznał, że faulował i karny Paryżowi się należał.

Dodam do tego moją krótką refleksję: Przykro patrzy się z boku, z perspektywy kibica, którego zupełnie nie interesuje liga hiszpańska, a temat Barcelony czy Realu ani go nie ziębi, ani nie grzeje, na to, jak fani tych hiszpańskich drużyn prześcigają się w usprawiedliwianiu swoich zespołów. Wystarczy wejść na Youtube i jasno widać dwie kategorie filmów dot. tego meczu: Jedna, mówiąca o tym, że Barcelona zagrała czysty mecz, a to PSG było ciągnięte za uszy przez sędziów (!), oraz druga, popadająca w zupełnie odwrotną skrajność, na przykład uznająca, że pierwszy gol Suareza padł po spalonym, co jest zupełną nieprawdą.

6. Real Madryt – Bayern Monachium, 1/4 Ligi Mistrzów 2016/2017

Kolejnym meczem, w którym sędziowie się nie popisali, jest wtorkowe starcie Realu z Bayernem, które stało się inspiracją do tego artykułu.

Po przegranej u siebie 1:2 piłkarze niemieckiego klubu zmuszeni byli do rzucenia się na przeciwników i tak właśnie się stało. Do pierwszej połowy nie można mieć zastrzeżeń, jeżeli chodzi o poziom sędziowania. Jednak druga oraz dogrywka, to już kabaret. Najpierw faul Casemiro, za który należała się druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka i Real musiałby bronić wyniku w osłabieniu, później niesłuszne zdjęcie z boiska Arturo Vidala, pomocnika Bayernu, który nawet jeśli faulował, to nie tak ostro, aby otrzymać żółty kartonik. Następnie dwa gole Cristiano Ronaldo, oba ze spalonego.

www.facebook.com
www.facebook.com

Na powyższym video widać, jak Viktor Kassai początkowo sięgnął po kartkę, jednak schował ją, gdy zobaczył, iż faulu dopuścił się zawodnik ukarany wcześniej. Interesujące, że nie miał on takich odruchów kilka minut później przy sytuacji Vidala.

I podobnie jak napisałem wcześniej – żałosne są próby usprawiedliwiania swoich piłkarzy przez kibiców Realu. Jeżeli ktoś pisze, że sędzia nie pomógł hiszpańskiej drużynie, albo, że któryś z tych goli był prawidłowy, to znaczy, że, niestety, miłość do klubu zasłania mu obiektywne myślenie.

5. Francja – Irlandia, baraż o awans na Mistrzostwa Świata w RPA, 2009

Na piąte miejsce wędruje pomyłka sędziego Martina Hanssona w meczu Francja – Irlandia. Co prawda, nie jest to szereg pomyłek sędziowskich jak we wcześniejszych przypadkach, jednak w konsekwencji tego błędu Irlandia nie zakwalifikowała się na mundial w 2010 roku.

W pierwszym meczu, po niezbyt przekonującej grze, Francja zwyciężyła 1:0. W drugim jednak to Irlandia atakowała i stwarzała sobie kolejne sytuacje. W regulaminowym czasie Wyspiarze zwyciężyli również 1:0 i potrzebna była dogrywka. W niej, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłkę do bramki skierował William Gallas. Jednak przy przyjęciu Thierry Henry pomógł sobie ręką i widzieli to wszyscy, poza sędziami.

www.irishtimes.com

Sprawiło to, że zawodnicy z Zielonej Wyspy odpadli i jedyny mundial jaki widzieli, to ten przed telewizorem.

Irlandia wnioskowała nawet do FIFA o dodatkowe miejsce na turnieju, ale światowa federacja odrzuciła wniosek. Henry z kolei przyznał się w pomeczowych wywiadach, że zagrał ręką. Winą zrzucał na… gapiostwo sędziego. Reszta reprezentacji w pełni go popierała.. Francuz stracił jednak w oczach milionów fanów, którzy byli zauroczeni jego grą.

4. Argentyna – Anglia, ćwierćfinał Mistrzostw Świata w Meksyku, 1986

Czwarte miejsce przypada bramce jednego z najlepszych piłkarzy świata, Diego Maradonie. W ćwierćfinałowym meczu pomiędzy Argentyną a Anglią na mundialu w 1986 roku strzelił on ważnego gola… ręką. Niestety (dla Anglików), tunezyjski sędzia Ali Bin Nasser nie zauważył przewinienia i bramkę uznał, a Albicelestes zwyciężyli mecz 2:1. Argentyna ostatecznie wygrała tamten turniej, a gol Maradony został nazwany „Ręką Boga”.

3. Chelsea – Barcelona, półfinał Ligi Mistrzów 2008/2009

Najniższe miejsce na podium przypada Norwegowi Tomowi Overbo, który sędziował rewanżowe spotkanie półfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Chelsea a Barceloną. Arbiter nie wytrzymał ciśnienia. Z tamtego meczu można wymienić:
1. Nieodgwizdany karny po faulu Erica Abidala na Didierze Drogbie
2. Nieodgwizdana „jedenastka”, gdy Dani Alves faulował Florenta Maloudę
3. Kontrowersyjna sytuacja pomiędzy Abidalem a Drogbą na początku drugiej połowy. Gwizdek milczał, jednak gdyby została podyktowana „jedenastka”, gracze i kibice Barcelony nie mieliby prawa narzekać.
4. Zablokowanie piłki ręką przez Gerarda Pique, 100% jedenastka
5. Czerwona kartka dla Abidala, kiedy ten nawet nie dotknął rozpędzonego napastnika drużyny Chelsea.
6. Ręka Samuela Eto’o w polu karnym, kolejny stuprocentowy rzut karny dla Chelsea.

Podsumowując – sędzia mylił się w dwie strony, jednak mógł odgwizdać pięć karnych przeciwko Barcelonie, a nie zdecydował się na żadnego. Trzeba także zauważyć, że w większości sytuacji był on bardzo dobrze ustawiony i musiał widzieć przewinienia graczy z Hiszpanii.

Ovrebo po trzech latach przyznał, że sędziował słabo i z perspektywy czasu wiele decyzji podjąłby inaczej. Didier Drogba, gdy schodził do szatni, idealnie to określił w języku angielskim: „It’s a fucking disgrace!”

2. Korea Południowa – Włochy, 1/8 finału Mistrzostw Świata, 2002

Dwa pierwsze miejsca wędrują do arbitrów z meczó Korei Południowej. W 2002 roku to niewielkie państwo było, wraz z Japonią, współorganizatorem Mistrzostw Świata. Przed turniejem nikt nie uważał ich za faworytów, a ich przygoda miała zakończyć się już na fazie grupowej. Jednakże Azjaci wyszli z grupy i w 1/8 finału trafili na Włochów – jednych z faworytów całej imprezy.

Od początku Koreańczycy pozwalali sobie na wiele, dopuszczali się fauli, na które oko przymykał arbiter Byron Moreno. Ponadto sędzia podyktował niesłusznego karnego dla Korei, a następnie nie odgwizdał nawet faulu, gdy jeden z azjatyckich piłkarzy rozwalił łuk brwiowy defensorowi Włoch. Regulaminowy czas gry zakończył się wynikiem 1:1. W dogrywce natomiast najpierw zamiast podyktować jedenastkę dla Italii, wyrzucił faulowanego Francesco Tottiego za symulowanie, a następnie nie uznał prawidłowego gola Damiano Tomassiego. Bramkę dającą zwycięstwo Korei strzelił trzy minuty przed końcem grający wówczas we włoskiej Perugii Ahn Jung-Hwan. Co ciekawe – prawdopodobnie przez tego gola tuż po Mundialu został z nim rozwiązany kontrakt.

Warto również wspomnieć jak potoczyła się dalsza kariera sędziego Moreno – rok później został on zawieszony, po czym zrezygnował z sędziowania, a w 2011 roku został skazany na karę więzienia za przemyt kokainy.

1. Korea Południowa – Hiszpania, 1/4 finału Mistrzostw Świata, 2002

Pierwsze, bynajmniej nie zaszczytne miejsce w naszym zestawieniu, przypada sędziemu Gamalowi Ghandour z Egiptu, który sędziował ćwierćfinał Mistrzostw Świata Korea Południowa – Hiszpania.. Podobnie jak kilka dni wcześniej Koreańczycy mogli liczyć na pomoc ścian. W tym konkretnym spotkaniu arbiter nie uznał dwóch goli dla Hiszpanii, z których każdy był strzelony prawidłowo. Ponadto odgwizdał również spalonego, którego tak naprawdę nie było, kiedy hiszpański napastnik wychodził sam na sam. Co więcej, Koreańczycy grali bardzo brutalnie, nie raz wchodząc wyprostowanymi nogami w przeciwników, a gwizdek wciąż milczał. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 0:0, o awansie decydowały karne, w których rozbici psychicznie piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego ulegli gospodarzom turnieju.

Pierwsza część filmu jest z meczu Korei z Włochami, druga ze starcia z Hiszpanią.

Po dziś dzień Mundial w Korei i Japonii uznawany jest za najbardziej skorumpowane Mistrzostwa Świata w historii. W każdym meczu gospodarze ciągnięci byli za uszy, co sprawiło, że Korea Południowa zakończyła rywalizację na czwartym miejscu, ulegając najpierw Niemcom w półfinale, a później Turcji w meczu o trzecie miejsce.

Poza oczywistością z 2002 roku, trudno jednak obwiniać sędziów o stronniczość. Nawet w meczach, w których jedna z drużyn była wyraźnie pokrzywdzona, sędzia mylił się w obie strony. Przykładem tego jest czerwona kartka dla Abidala w meczu Chelsea-Barcelona, czy spalony przy bramce Bayernu z Realem. Musimy pamiętać, że arbitrzy są tylko ludźmi. Jednakże każde takie zachowanie trzeba piętnować i wytykać palcami, ponieważ za każdą złą decyzją sędziowską stoją grube pieniądze, które jedna drużyna traci, a druga zyskuje. Dlatego krokiem milowym w futbolu będzie wprowadzenie powtórek video. Wtedy wpadki, a przynajmniej tak oczywiste jak spalone, nawet jeśli będą się zdarzać, nie będą w takim stopniu wpływać na wynik meczu, jak to się działo do tej pory.

1 KOMENTARZ

  1. Co do meczu Legi z Jagiellonią to akurat karny słuszny bo piłkarz Jagielloni nie miał przy sobie rąk, gdyby miał je przy sobie to by piłka dalej przeleciała a nie zatrzymała się na jego ręce. A wcześniej to było symulowanie na które się nabraliście. A co do tego gola ze spalonego dla Liverpoolu to może Sturrige nie skupiał uwagi bramkarza, ale jego ruch nogą w kierunku piłki mógł zmylić bramkarze jak się zachować by piłka nie wpadła.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ