UDOSTĘPNIJ
Juventus
fot. acmilantube.com

Kibice Barcelony liczyli dziś na kolejną remontadę. Fani Juventusu i pozostałych drużyn świata patrzyli na ręce sędziemu Björnowi Kuipersowi. Blaugrana miała trudne zadanie do wykonania: musiała strzelić trzy gole Starej Damie i nie stracić żadnego, żeby móc myśleć o dogrywce.

Luis Enrique wreszcie skończył zabawę z formacją swojej drużyny. Stare, dobre 4-3-3 zapowiadało Barcelonę z najlepszych czasów. Natomiast Massimiliano Allegri ustawił swoją drużynę w identyczny sposób jak w poprzednim tygodniu. Obie drużyny zaczęły od szalonego pressingu. Nawet przy autach Juventus musiał sobie radzić z co najmniej siedmioma piłkarzami Barcelony na kilku metrach przy linii bocznej. Natomiast każdy atak Barcelony zaczynał się od problemów przy wyprowadzaniu piłki. Trudność stanowiła szóstka zawodników gości, którzy zakładali pressing już na połowie Blaugrany.

W pierwszych minutach na szczególne pochwały zasłużyli Miralem Pjanić i Juan Cuadrado. Bośniak przejmował większość niechlujnych zagrań w środku boiska. Nigdy nie brakowało mu spokoju i w każdej sytuacji znajdował optymalne rozwiązanie. Kolumbijczyk biegał od pola karnego do pola karnego z prędkością Strusia Pędziwiatra, którego Kojot goni bolidem Formuły 1. Skutecznymi dryblingami (60% wygranych pojedynków) na skrzydłach oraz w środku boiska wspierał ich Paulo Dybala.

Oprócz wysokiego pressingu Juventusu, problemem Barcelony w pierwszych minutach była również linia pomocy, która nie nadążała za napastnikami w momencie wybicia piłki na stronę Juventusu. Strefa za plecami Messiego, Suareza i Neymara była zajęta przez pomocników w biało-czarnych strojach. Pjanić i Khedira zbierali piłki wybijane przez defensorów Starej Damy. Przy takim ustawieniu podopieczni Allegriego jednym zagraniem zostawiali trzech piłkarzy gospodarzy za linią piłki. Drużyna z Turynu mogła spokojnie budować nowy atak. Dopiero kiedy Iniesta, Busquets i Rakitić zaczęli żwawiej wychodzić z własnej strefy obronnej Barcelona zdominowała przeciwnika.

Juventus
fot. sharemytactics.com; pressing Barcelony po wybiciu piłki

Przy kontrach Juventus korzystał najczęściej z szybkości Juana Cuadrado. Kolumbijczyk wykorzystywał przestrzeń za plecami wysoko ustawionego Jordiego Alby. Po jednym z jego dynamicznych wyjść faulem musiał ratować się Iniesta, który obejrzał za to żółtą kartkę. Jednak Cuadrado to nie tylko szybkie kontry. Jego gra to przede wszystkim zabezpieczanie prawej strony, asekuracja Daniego Alvesa, podwajanie krycia Neymara, a w razie potrzeby zagęszczanie środka boiska. Kolumbijczyk występował dzisiaj na co najmniej trzech pozycjach: od skrzydłowego przez prawego obrońcę po środkowego pomocnika. Jego świetna postawa i współpraca z Alvesem nie pozwoliły na wiele Neymarowi, którego frustracja rosła z każdą minutą. Pomimo 13 udanych dryblingów, Brazylijczyk nie może zaliczyć tego występu do udanych. Kilka razy zagotował się i niepotrzebnie faulował przeciwników.

Niesprawiedliwością byłoby pominięcie roli Gonzalo Higuaina. Argentyńczyk znakomicie ustawiał się w momencie gdy Juventus odzyskiwał piłkę. Był ruchomą ścianą, która odbijała piłki do Cuadrado, Dybali i Pjanica. Kiedy nie miał możliwości podania zastawiał się i szukał dryblingu. Chociaż zarzuca mu się nadwagę, to ciężko wyobrazić sobie awans Juventusu do półfinały LM bez jego pomocy.

Broń jak Juventus

Druga część spotkania to znakomity pokaz gry defensywnej Juventusu. Momentami Turyńczycy przechodzili na ustawienie 5-3-2. Na pozycji prawego obrońcy ustawiał się Cuadrado (swoją drogą to zawodnik meczu zdaniem autora), natomiast Khedirę i Pjanica wspierał Mandżukić. Takie ustawienie było możliwe dzięki monotonnej grze Barcelony. Gospodarze zdecydowanie preferowali ataki lewą stroną boiska. Rakitić i Sergi Roberto bardzo rzadko otrzymywali piłki na prawym skrzydle. Natomiast Messi, który na papierze był prawoskrzydłowym, grał jako rozgrywający. Z tego powodu lewy pomocnik Starej Damy mógł z czystym sumieniem odpuszczać asekurację Alexa Sandro.

Często do obrony dołączali Higuain i Dybala. Rysunek na grafice poniżej pokazuje autentyczną sytuację z drugiej połowy, w której 5 zawodników z Turynu zamknęło Messiego przed własnym polem karnym. Z podobnymi „pułapkami” musiał sobie radzić również Neymar.

Juventus
fot. sharemytactics.com; Juventus w obronie

Dopiero po zejściu Rakiticia Barcelona uruchomiła prawą stronę. Jednak ataki Roberto nie stwarzały żadnego zagrożenia. Południowoamerykański tercet nie zdołał pokonać Buffona. 0:0 oznacza, że Liga Mistrzów 2016/2017 kończy się dla Barcelony na ćwierćfinale.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ