UDOSTĘPNIJ
Leicester

W cieniu hitu w Madrycie, na King Power Stadium ostatni przedstawiciel angielskiej ekstraklasy walczył o odrobienie strat z Vicente Calderon. Mecz był ciekawy i energetyczny. Obie drużyny wyszły w podobnym ustawieniu, ale każda z nich wykorzystywała je w inny sposób. Ostatecznie to goście cieszyli się z awansu do półfinału Ligi Mistrzów po remisie 1:1.

Lisi dryblerzy

W pierwszej połowie ataki Leicester opierały się na Riyadzie Mahrezie i Shinjim Okazakim. Rolą Japończyka było szukanie wolnych przestrzeni pomiędzy formacjami Atletico i zgrywanie piłek do pomocników Lisów (3 wygrane pojedynki główkowe). Obaj wymienieni wyżej piłkarze dołożyli kilka udanych dryblingów (Mahrez – 4, Okazaki – 1), które pozwoliły gospodarzom stworzyć sytuacje podbramkowe.

Leicester
fot. sharemytactis.com; ataki Leicester w I połowie

Okazaki nie jest typowym rozgrywającym. Dużo lepiej w tym elemencie gry radzi sobie Riyad Mahrez. Z tego powody skrzydłowy Leicester często schodził do środka. Vardy dublował wtedy pozycję Marca Albrightona. Zadaniem Mahreza było zagranie piłki do pokazującego się Vardy’ego. Anglik jako wysoko grający skrzydłowy dośrodkowywał do Okazakiego wchodzącego w buty „dziewiątki”.

Leicester
fot. sharemytactics.com; Mahrez jako rozgrywający

W Atletico zaskakujące było ustawienie Yannicka Ferreiry Carrasco. Belg grał wyżej niż Antoine Griezmann. Francuz ustawiał się za jego plecami razem z Koke. Atletico stwarzało przewagę liczebną na prawej stronie i to tam zaczynało ataki. Wolną przestrzeń na lewym skrzydle zajmował Filipe Luis. Zadaniem pozostałych piłkarzy było przerzucenie akcji do Brazylijczyka i zajęcie pozycji w polu karnym. O dobrą sytuację w szesnastce Lisów walczyli najczęściej Carrasco, Griezmann oraz Saul Niguez. Ten ostatni zamienił jedno z dośrodkowań Luisa na gola.

Leicester
fot. sharemytactics.com; ataki Atletico w I połowie
Nowa formacja Leicester

Druga połowa to zmiana ustawienia Leicester. Craig Shakespeare wprowadził do gry Leonardo Ulloę oraz Bena Chilwella. Formacja 4-4-1-1 przekształciła się w 3-4-1-2. Wprowadzenie młodego anglika okazało się strzałem w dziesiątkę, ponieważ Chilwell bardzo ożywił lewe skrzydło. To on zamykał dośrodkowanie Albrightona, po którym padł gol Vardy’ego na 1:1. Poza tym kontuzja Juanfrana zmusiła Diego Simeone do ustawienia Stefana Savicia na prawej obronie. Czarnogórzec jest nieco wolniejszym piłkarzem niż Hiszpan, więc Chilwell raz po raz niepokoił defensywę Atletico groźnymi strzałami.

Jakie było zadanie Ulloy? Wynik 0-1 nie nastrajał optymistycznie przed pierwszą połową. Argentyńczyk miał strącać piłki od obrońców pod nogi Mahreza i Vardy’ego lub uderzać głową po dośrodkowaniach szeroko ustawionych wahadłowych. To była recepta trenera Leicester na skuteczną defensywę Atletico.

Leicester
fot. sharemytactics.com; formacja Leicester w II połowie
Słabi Anglicy?

Czy to początek odradzania się angielskiej potęgi? W zeszłym sezonie Manchester City zakończył rozgrywki na półfinale Ligi Mistrzów. Teraz debiutanci z Leicester odpadli dopiero w ćwierćfinale. Wcześniej można było powiedzieć, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale kiedy na niebie pojawiło się ich więcej to można myśleć o tym, że niedługo na zewnątrz zrobi się cieplej. Możliwe, że powrót Antonio Conte z Chelsea oraz drugi rok z rzędu w Lidze Mistrzów Tottenhamu przywrócą Anglikom dawny blask. Dziś marzeniem ściętej głowy pozostają półfinały Ligi Mistrzów obsadzone trójką reprezentantów Anglii. Barcelona, Real, Bayern i Atletico wydają się zbyt mocne na drużyny z Wysp, a do tego dochodzą młode gniewne ekipy jak Borussia Dortmund i AS Monaco. Lisom trzeba podziękować za walkę i honorowe pożegnanie się z elitarnym turniejem.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ