UDOSTĘPNIJ

Aż 9 na 12 ligowych remisów w tym sezonie miało miejsce na Old Trafford, Teatrze Marzeń. Drużynę Jose Mourinho cechuje zachowawczość w boiskowych poczynaniach. To świetnie zorganizowany zespół, kontrolujący posiadanie piłki i rzadko pozwalający przeciwnikowi na stworzenie zagrożenia. Dobre ustawienie i koncentracja na obronie ma swoją cenę – Zjednoczeni w trakcie meczu stosunkowo rzadko decydują się na ryzyko i atak wszystkimi dostępnymi środkami. Z kilku sytuacji tylko małą część udaje się wykorzystać, inne kończą się fiaskiem.

Konsekwencją takiej gry jest bilans bramek. United straciło w tym sezonie zaledwie 24 bramki, co daje im pod tym względem drugą lokatę w lidze. W bramkach strzelonych (46) są za czołową szóstką, której członkowie przekroczyli już barierę 60 goli w sezonie. Gdyby nie obecność w składzie Zlatana Ibrahimovicia potrafiącego strzelić bramkę z niczego, czy kreatywnego Juana Maty, Czerwone Diabły znajdowałyby się zapewne gdzieś w drugiej połowie tabeli, a część remisów byłaby porażkami. Obaj piłkarze znaleźli się dzisiaj poza meczową jedenastką. Mata leczy kontuzję, a Zlatan został posadzony na ławce w ramach odpoczynku.

Chelsea, która w skutek eksplozji formy Tottenhamu poczuła znowu oddech rywali na karku, przyjechała na trudny pod względem taktycznym mecz. Antonio Conte przed spotkaniem zapewne brałby remis w ciemno. Wywiezienie z Manchesteru nawet jednego punktu byłoby dla Chelsea sporym sukcesem.

Wszyscy neutralni kibice, którzy mieli przyjemność w to wielkanocne popołudnie oglądać szlagier Premier League, byli pewnie pozytywnie zaskoczeni. Spodziewano się piłkarskich szachów, ostrożnego konstruowania akcji, długich wymian piłki na własnej połowie. Takie United oglądaliśmy zazwyczaj w tym roku. Ale nie dzisiaj. Podopieczni Mourinho weszli w ten mecz z ogromną energią i agresją. Pressing robił wrażenie, bo zaangażowana była cała drużyna. Po odzyskaniu piłki rzadko wycofywali ją na swoją połowę, znacznie częściej natychmiast próbowali zagrozić bramce rywala.

Liderzy tabeli choć spodziewali się, że to gospodarze zdominują środek pola, na pewno nie sądzili, że z taką determinacją będą dążyli do odzyskania piłki. To spotkanie było wspaniałą odpowiedzią na mecz rozgrywany na Stamford Bridge. Chelsea próbowało stworzyć sobie szanse, wyprowadzając szybkie kontrataki. O ile faktycznie tempo przesuwania się do ofensywy i rajdów z piłką było imponujące, reakcja obrońców była jeszcze lepsza. Jeżeli w tych krótkich momentach The Blues dawali z siebie sto procent, destrukcja Zjednoczonych znacznie przekraczała normę. Niebiescy z Londynu zostali w tym spotkaniu pozbawieni swoich atutów.

Szlagier wypadł znakomicie. Gra była szybka, od bramki do bramki. Przestojów praktycznie nie zaznaliśmy. Agresja piłkarzy była na podwyższonym poziomie. Po stronie Chelsea Diego Costa robił co mógł, żeby kogoś sprowokować. W United najbardziej nabuzowany był Marcos Rojo – każdy piłkarz w niebieskiej koszulce, który zbliżył się do strefy komfortu Argentyńczyka, był za pomocą szturchnięć, popchnięć i poszarpywań zniechęcany do odwiedzania pola karnego Czerwonych Diabłów. Robił to też na tyle subtelnie, że dopiero w 75. minucie został ukarany żółtą kartką.

Bohaterem spotkania był zdecydowanie Ander Herrera. Najpierw świetnie podawał prostopadle przy bramce Marcusa Rushforda, a w drugiej połowie sam szczęśliwie po rykoszecie od obrońcy wpisał się na listę strzelców. Był też odpowiedzialny wespół z Paulem Pogbą i Mauroane’em Fellainim za kontrolowanie tego trudnego spotkania i również w tym spisał się wybitnie.

Na sześć kolejek przed końcem Manchesterowi udało się wskoczyć przed Everton i pozostać w walce o Ligę Mistrzów. Przewaga Chelsea w tabeli zmalała do czterech punktów, więc jeszcze wszystko się może zdarzyć. Jeszcze parę tygodni temu myśleliśmy, że wyścig o mistrzostwo jest rozstrzygnięty, a teraz czekamy na mecz, który może o tym zdecydować. Za tydzień The Blues zmierzą się z Kogutami w Pucharze Anglii. Wygrany może niesiony energią sięgnąć również po mistrza. Do końca rozgrywek jeszcze ponad miesiąc. Karty rozdaje Chelsea, która ma stosunkowo łatwy terminarz, ale to Tottenham jest teraz w szczytowej formie.

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ