UDOSTĘPNIJ
reprezentacja
fot. prudnik24.pl

W zeszły poniedziałek nieopatrznie kupiłem bilety do kina. Zamiast meczu Czarnogóra-Polska zapowiadał się seans hiszpańskiego thrillera. Żałowałem, bo od kiedy kadra Nawałki gra dobrze, obowiązki lub skuchy (takie jak ta opisana wyżej) odciągają mnie od meczów reprezentacji. Za czasów Smolarka i Rasiaka nie miałem takich dylematów. W epoce Waldemara Fornalika i Franciszka Smudy po prostu przestałem śledzić poczynania naszych Orłów, a każde zgrupowanie oznaczało rozbrat z ciekawszymi rozgrywkami w Anglii lub Hiszpanii.

Po co kibicowi kadra

Dla ligowych fanatyków przerwa na mecz reprezentacji jest jak przymusowy urlop dla pracoholika. Zamiast Premier League, Ekstraklasy, La Ligi i innych zagranicznych smakołyków czekamy na ten jeden upragniony mecz Polaków.

Trudno oglądać pozostałe spotkania. Wczoraj kibice mogli wybierać pomiędzy starciem na szczycie Andora-Wyspy Owcze, a hitem Cypr-Estonia. Nieco emocji i niespodzianek przyniosły starcia Bułgarii z Holandią oraz Belgii z Grecją. Mecze takie jak Portugalia-Węgry czy Luksemburg-Francja wydawały się być rozstrzygnięte jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.

Wczoraj fani Ekstraklasy mogli się podeprzeć spotkaniami 1. ligi (swoją drogą bardzo przyjemnie oglądało się mecz Wisła Puławy-Chojniczanka Chojnice; po remisie 0-0 Zagłębie Sosnowiec i GKS Katowice będą miały okazję zrównać się punktami z liderem z Chojnic), fanom lig angielskiej i hiszpańskiej zaserwowano mecz legend FC Liverpoolu (tak, Daniel Agger jest legendą tego klubu) i Realu Madryt.

Pogoń nauczy więcej niż Bayern

Mecze reprezentacyjne charakteryzuje również chaos i bezradność klubowych gwiazd. Selekcjonerzy mają za mało czasu, żeby nauczyć swoich piłkarzy jak mają grać, więc zawodnicy muszą bazować na wiedzy i umiejętnościach wyniesionych z klubów. W rezultacie zespoły przyzwyczajone do bałaganiarskiej gry są często w uprzywilejowanej sytuacji. Najlepszym przykładem jest wczorajszy mecz grupy A. Chociaż Holandia na papierze wydawała się mocniejsza to po 20 minutach przegrywała 2:0 i wyjazd Oranje do Rosji wydawał się coraz mniej realny.

Smutno było patrzeć jak Bas Dost, Wesley Sneijder i Arjen Robben męczą się na boisku w Sofii. Czapką nakrył ich Spas Delev, którego gol na 1:0 był żywcem wyjęty z LOTTO Ekstraklasy. Możliwe, że grając w Bayernie nie poszedłby za akcją do końca, natomiast instynkt wyniesiony z Pogoni podpowiedział mu, że obrońca nie zawsze poprawnie oblicza lot piłki.

W tym momencie warto wrócić do wieczornego spotkania Polaków. Dzisiaj to oni na papierze wyglądają nieco lepiej, a rywale z Czarnogóry będą starali się wprowadzić do ich gry jak najwięcej nerwowości i chaosu. Podopieczni Nawałki nie lubią takiej gry. O wiele lepiej radzą sobie w spotkaniach, w których przeciwnik potrafi atakować pozycyjnie, zna swój model gry i próbuje narzucić go drugiej stronie. Podsumowując, dobry wynik będzie w głównej mierze zależał od konsekwentnie realizowanego planu Adama Nawałki oraz dyscypliny naszych piłkarzy. Oby w poniedziałkowy poranek polscy kibice nie żałowali, że w niedzielny wieczór nie wybrali się do kina na hiszpański thriller.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ