UDOSTĘPNIJ
fot. Andrew Yates/Reuters

Zlatan Ibrahimovic pokazał w czwartkowy wieczór prostą receptę na hattrick w Lidze Europejskiej. Trochę szczęścia, trochę cwaniactwa i umiejętność znalezienia się w odpowiednim miejscu i czasie wystarczyła, by zapewnić Manchesterowi United wygraną 3:0 nad AS Saint-Etienne.

Po pierwszej połowie raczej nikt z widzów nie przewidywał, że mecz skończy się tak jednostronnym wynikiem. Manchester prowadził co prawda 1:0, ale gra gospodarzy pozostawiała wiele do życzenia. United nie potrafili narzucić swojego stylu gry, robili proste błędy w obronie, ale widocznie czuwali nad nimi futbolowi bogowie. Zlatan Ibravimovic fatalnie wykonał rzut wolny, ale piłka po odbiciu się od muru jakimś sposobem znalazła drogę do bramki i było 1:0. Dalsza część pierwszej połowy należała już tylko do graczy Saint-Etienne, którzy jednak nie potrafili zamienić przewagi na gola. Do 45 minuty tak naprawdę ze składu United wyróżniał się tylko Anthony Martial, który odpowiadał za całą grę ofensywną MU. Najlepiej to wszystko podsumował Jose Mourinho, gdy z wyrazem niesmaku na twarzy opuścił ławkę rezerwowych jeszcze przed gwizdkiem sędziego zapowiadającym koniec pierwszej połowy.

Portugalczyk musiał zafundować swoim piłkarzom niezłą suszarkę w szatni, gdyż na drugą połowę wyszła drużyna już zupełnie inna. Złośliwi powiedzą, że to kwestia zmiany dokonanej w przerwie, gdy Marouane Fellainiego zastąpił Jesse Lingard. I być może mają rację. W wyjściowym składzie United dwóch piłkarzy z pewnością nie było zadowolonych ze swojego ustawienia. Paul Pogba zaczął meczy wyżej, ustawiony niczym typowa 10, a to nie jest rola, którą Francuz lubi. Najdroższy piłkarz Manchesteru woli jednak być ustawiony nieco głębiej i z tego miejsca kierować grą drużyny, co pokazał w drugiej połowie, gdy został przesunięty w miejsce Fellainiego. Gra United z miejsca nabrała tempa, a środek pola Czerwonych Diabłów absolutnie zdominował przeciwników.

W miejsce Pogby przesunięty został Juan Mata i to kolejna roszada, która zrobiła różnicę w tym meczu. Hiszpan zdecydowanie lepiej czuje się w środku pola niż na skrzydle, gdzie brakuje mu szybkości i przebojowości, jaką chociażby ma Martial. Ogółem jednak nie był to najlepszy mecz w wykonaniu Maty i w 70 minucie Mourinho sięgnął po asa w rękawie – Marcusa Rashforda. Młody Anglik ledwo zameldował się na murawie, a już popisał się drylingiem i podaniem do Ibrahimovica, który niepilnowany, z kilku metrów po prostu dołożył nogę.

Szwed skompletował hattricka tuż przed 90 minutą. Przyjął podanie w polu karnym, zrobił kółeczku i po prostu pozwolił się sfaulować. Było w tym wiele aktorstwa, ale też boiskowego cwaniactwa. Karny był jednak zasłużony, a na gola zamienił go sam Ibrahimovic. I to był już koniec Saint-Etienne, które wcale nie zagrało złego meczu. Bardzo dobrze na lewej obronie spisywał się Florentin Pogba, starszy brat Paula. Wszystkie akcje Manchesteru szły bowiem lewą stroną, jakby w przestrachu przed gwinejskim piłkarzem. Do przerwy solidnie spisywał się też Jordan Veretout, zawiedli za to napastnicy. Henriemu Saivetowi oraz Romainowi Hamouma zabrakło po prostu dokładności i opanowania pod bramką United. Koniec końców prawdziwie okazało się piłkarskie przysłowie: szczęście sprzyja lepszym.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ