UDOSTĘPNIJ

Polska drużyna występująca na wiosnę w fazie pucharowej Ligi Europy – tego byśmy sobie życzyli rokrocznie. Remis wywalczony przy Łazienkowskiej utrzymuje podopiecznych Jacka Magiery w walce o 1/8 finału w bardzo dobrej pozycji.

Wielkie święto futbolu w Warszawie na dzień przed meczem postanowili popsuć fani stołecznej drużyny. Informacja o zdemolowaniu lokalu na warszawskiej Pradze szybko zatoczyła koło po „kibolskich” serwisach informacyjnych. Niestety, jest to kolejny przypadek tego typu, szerzej o tym TUTAJ.

Przechodząc do samego meczu, należy zwrócić uwagę, że pierwszy kwadrans spotkania to powrót demonów z przeszłości. Gospodarze okazali się być zdecydowanie bardziej gościnni niż ich „kibice” dzień wcześniej i w pierwszym fragmencie meczu zachowywali się jak dzieci we mgle. Jak zwykle w rolę strażaka wcielił się Arkadiusz Malarz, który instynktowną obroną w pierwszych minutach złapał futbolówkę na linii bramkowej.

Legioniści obudzili się koło 20. minuty spotkania, wtedy to mecz stał się bardziej wyrównany. Co prawda, nie stworzyli oni klarownej okazji, ale samo oddalenie gry od swojego pola karnego miało pozytywny wymiar. Do zakończenia pierwszej połowy mecz toczył się fragmentami – raz przeważała Legia, raz Ajax. Z uwzględnieniem tego, że groźniejsze ataki konstruowała ekipa z Amsterdamu. Ot co, brakowało jakości z jednej jak i z drugiej strony.

Początek drugiej części to kolejna porcja niedokładności i marazmu ze strony Legionistów i coraz śmielsze poczynania Ajaksu. Obserwując pogłębiającą się przewagę piłkarzy z Holandii, Jacek Magiera desygnował do gry Michała Kucharczyka oraz małego Brazylijczyka zwanego Guilherme.

Do prawdziwiej tragedii doszło w 69. (przypadek, nie sądzę) minucie, kiedy to żółtą kartkę otrzymał Miroslav Radović. Oznacza to, że sympatycznego Serba zabraknie w rewanżu. Kolejną rzeczą wartą odnotowania w tym spotkaniu była dopiero czerwona kartka w 83. minucie dla Tete.

Wydawać by się mogło, że to idealny moment aby odmienić ten spektakl, który postawiłbym na równi z meczem Termaliki z Górnikiem Łęczna w naszej rodzimej Ekstraklasie. Legioniści, zamiast rzucić się z pazurem, który pokazali w Lidze Mistrzów, zachowywali się do końcowego gwizdka bardzo zachowawczo.

Bez wątpienia remis z Ajaksem na własnym terenie nie jest złym rezultatem. Sukcesem i jedynym dobrym prognostykiem przed rewanżowym meczem w Amsterdamie jest zachowane czyste konto.

1 KOMENTARZ

  1. Autor widział mecz, czy bazuje na raporcie pomeczowym? Bardzo dobry spektakl, najlepsze 0:0 od pewnego czasu, gdzie brakowało jedynie skuteczności – choć w sumie bramkę Ajaxu zatrzymaną „na linii” inny sędzia by pewnie uznał. Dobre zmiany Kucharczyka i Guilherme, w drugiej połowie bardzo zagrażających bramce Ajaxu i tworzących okazję za okazją też zostały pominięte w artykule?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ