UDOSTĘPNIJ
Borussia
fot. rp-online.de

Nowy rok, nowa formacja. W ustawieniu 4-4-2 Borussia Moenchengladbach pozostawała niepokonana w 2017 roku, ale zajmowała dopiero dziesiąte miejsce w tabeli Bundesligi. Po drugiej stronie boiska stanęła Fiorentina – ósmy zespół Serie A. Piłkarskie możliwości obu ekip były bardzo podobne, więc zapowiadał się ciekawy i wyrównany mecz. 1-0 dla Fiorentiny to wynik niesprawiedliwy, ale stawia podopiecznych Paulo Souzy w lepszej sytuacji przed rewanżem.

Żadnych błędów i zero frajdy

Pierwsze minuty spotkania to wzorowe ustawianie się obu drużyn. Bezbłędne mecze są zwykle nudne dla kibiców, więc fani obu ekip mogli czuć się rozczarowani. Na boisku najwięcej życia wykazywał Patrick Hermann. Prawy pomocnik Borussii jako pierwszy miał dwie najlepsze okazje do zdobycia gola w tym meczu. Przy drugiej nie oddał nawet strzału, ale wiele wątpliwości wzbudzała interwencja Maximiliano Olivery. Obrońca Fiorentiny powinien obejrzeć żółtą kartkę za faul na Hermannie, a Borussia otrzymać rzut karny. Po chwili Maximiliano Olivera znów nieprzepisowo powstrzymywał niemieckiego pomocnika. Niejeden sędzia mógłby potraktować to jako faul taktyczny i lewy wahadłowy zespołu z Florencji obejrzałby drugi żółty kartonik. Jednak tym razem Olivera dograł pierwszą połowę bez kar indywidualnych.

Kolejną pozytywną postacią tego meczu był Thorgan Hazard, który inteligentnie ustawiał się na boisku. Koledzy chętnie do niego podawali, ponieważ Belg chętnie schodził po piłkę nawet do koła środkowego. Młodszy brat Edena Hazarda często znajdował wolne pole na bokach boiska. Za grę w ofensywie należy pochwalić także Mahmouda Dahouda. Niemiec zaliczył kilka podań otwierających i dobrze zabezpieczał środek boiska.

Wszystkich czterech ofensywnych piłkarzy Borussii należy pochwalić za stwarzanie groźnych sytuacji pod bramką rywali. Schemat był prosty i wykorzystywał wady formacji 3-5-2. Grający na szpicy Stindl cofał się kilka metrów, robiąc miejsce skrzydłowym. Patrick Hermann i Fabian Johnson zajmowali pozycję Niemca i czekali na dośrodkowania Hazarda lub bocznych obrońców, którzy wykorzystywali wolne strefy na bokach boiska. W okolicach szesnastego metra na odbite piłki czekał Stindl.

Borussia
fot. this11.com
Zbędni pomocnicy

Przez większość pierwszej połowy ciężko było znaleźć odpowiedź na pytanie: jakie zadania mają ofensywni pomocnicy Fiorentiny? Borja Valero i Federico Bernardeschi nie pomagali w rozegraniu piłki, nie obsługiwali podaniami Nikoli Kanilicia i brakowało ich przy pressingu na połowie rywala. Widać było, że obaj mają spore możliwości i kiedy tylko dostawali piłkę, to gra Violi nabierała rumieńców. Kibice otrzymali odpowiedź pod koniec pierwszej połowy, kiedy po świetnym strzale z rzutu wolnego Bernardeschiego Fiorentina objęła prowadzenie.

W drugiej połowie Borussia nadal prowadziła grę. Fiorentina cierpliwie broniła się na swojej połowie i sporadycznie kontrowała drużynę gospodarzy. Niemiecki zespół zasłużył co najmniej na remis. Dogodne sytuacje zmarnowali Hazard i Wendt. Groźny strzał głową oddał też Drmić, ale to było wszytko co dziś mieli do zaproponowania piłkarze gospodarzy. W rewanżu czeka ich trudne zadanie: żeby myśleć o awansie muszą strzelić 2 gole we Florencji, nie tracąc żadnego.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ