UDOSTĘPNIJ
fot.: sport.pl

Fani Borussii Dortmund – jakże dumnie to brzmi. Kibicowska potęga, „Żółta Ściana”, głośny doping przez cały mecz, szacunek do innych drużyn, wspaniałe oprawy, wybitna frekwencja, pomaganie starszym paniom w przejściu przez ulicę… Dzięki tym wszystkim czynnikom uznawani są za najlepszych ultrasów na świecie. Jednak wczoraj – coś się popsuło. Incydent po meczu z ekipą RB Lipsk udowodnił, że na Zachodzie wcale sobie nie poradzili oraz że niektórzy ludzie nigdy nie powinni opuszczać lasu na rzecz cywilizacji.

Podobnie jak w przypadku pewnej słynnej afery związanej z kebabem – zaczęło się niewinnie. Transparenty wyrażające niechęć do aluminiowych puszek oraz wyzywające przyjezdnych kibiców od synów panny lekkich obyczajów. Nihil novi. Norma na piłkarskich arenach. Jednak po końcowym gwizdku kibice z Dortmundu przekroczyli pewną granicę i dali się ponieść swoim prymitywnym instynktom. Przyjezdnych z Lipska potraktowali ostrzałem kamieniami oraz butelkami. Nie brali jeńców. Kobiety? Dzieci? Trudno. „Kiedy wzywa Borussia, moim obowiązkiem jest walka”.

Rozumiem, że zwycięstwo 1-0 nad znienawidzonym beniaminkiem to powód do ekstazy, ale szanujmy się. Czy nie mogli celebrować zmniejszenia straty do Lipska na niespełna 8 punktów w inny sposób? Śmiać się z „Czerwonych Byków” aż do następnego pojedynku albo pokpić z nich na forach sympatyków Bundesligi, a w poniedziałek razem z kolegami ze zmiany z uśmiechem na twarzy zjechać szybem w dół typowej kopalni węgla w Zagłębiu Ruhry?

Nie chcę generalizować i szkalować wszystkich fanów Borussii. Kulturalnej części „Żółtej Ściany” albo facebookowym wojownikom z Polski nie mam nic do zarzucenia. Ale mam nadzieję, że ci, którzy są winni tej agresji, poniosą dotkliwe konsekwencje prawne. Tacy ludzie powinni zostać z kibicowskiego społeczeństwa wyeksportowani w śmieciarkach.

Czy w ten sposób ludzie leczą swoje kompleksy? Czy to „Arschschmerz” wywołany tym, że są w tabeli za futbolowym niemowlakiem? Takich boli fakt, iż RasenBallsport nie ma problemów finansowych jak BVB jeszcze kilkanaście lat temu? Czy to źle, że bogaty koncern dał szansę mieszkańcom dosyć sporego Lipska na oglądanie porządnego Fussballu na poziomie Bundesligi? To są powody do zachowywania się jak dzikusy?

A niektórzy mówią, że na Zachodzie sobie poradzili… Zwaśnieni kibice w Polsce potrafią się umówić na wspólne grzybobranie i kulturalnie wyjaśnić wszelakie nieporozumienia. A w Zagłębiu Ruhry? Jak w lesie…

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ