UDOSTĘPNIJ
Nie, to nie Dan Bilzerian. Tak wygląda jeden z najlepszych bramkarzy w Championship. Fot.: EN
Nie, to nie Dan Bilzerian. Tak wygląda jeden z najlepszych bramkarzy w Championship. Fot.: EN

Każdy słyszał, (prawie) nikt nie widział – to określenie chyba idealnie opisuje Bartosza Białkowskiego. Polak rozegrał w Anglii 221 spotkań, ale mimo to dla sporej części kibiców pozostaje postacią tajemniczą. Ktoś kiedyś trafił na jakiś jego wywiad, ktoś inny zobaczył kompilację najlepszych interwencji – ale to wszystko. Pora przyjrzeć się bliżej, jak bramkarz radzi sobie na Wyspach.

W styczniu 2006 roku, jako 19-latek, Białkowski przeniósł się z Górnika Zabrze do Southampton. Może dzisiaj transfer młodego polskiego talentu do Championship nie zrobiłby większego wrażenia, ale jednak 11 lat temu realia były nieco inne. Gwiazdą ,,Świętych” jednak nie został – do sezonu 2012/2013 jego ligowe występy można było zliczać na palcach jednej ręki. No, ewentualnie wspomagając się dwoma czy trzema palcami drugiej. Nie pomagały wypożyczenia – w innych klubach również nie potrafił przebić się do pierwszego składu.

To, że kilka lat bez gry musi wyhamować karierę, nie jest żadną tajemnicą. Jeszcze w 2007 roku Białkowski był pierwszym bramkarzem na MŚ U–20 w Kanadzie, wygrywając rywalizację z Wojciechem Szczęsnym i Przemysławem Tytoniem. W 2012 roku to dwaj ostatni mieli szansę zagrać na EURO, podczas gdy pierwszy nie był nawet w kręgu zainteresowań selekcjonera.

Niemniej jednak 2012 rok był przełomowym również dla Białkowskiego. Wrócił wreszcie do regularnej gry w klubie (Notts County) i w końcu udowodnił, że drzemie w nim ogromny potencjał. Przez dwa lata gry w League One zapracował na powrotny transfer do Championship – tym razem do Ipswich Town, gdzie stał się ulubieńcem kibiców.

W dwóch pierwszych sezonach w nowym zespole otarł się nawet o Premier League – w 2015 roku Ipswich odpadło w półfinale play – offów z Norwich, natomiast rok później drużyna Białkowskiego skończyła na 7. miejscu. To właśnie z drugiego sezonu w Ipswich pochodzą najsłynniejsze kompilacje jego interwencji. Polak został wtedy wybrany graczem sezonu – zarówno przez kibiców, jak i przez zawodników oraz sponsorów klubu. Świetna gra zaowocowała również przedłużeniem kontraktu do 2018 roku. Co ciekawe, w swoim najlepszym sezonie wcale nie zagrał większości spotkań – od połowy sierpnia 2015 do lutego 2016 przegrywał rywalizację z Deanem Gerkenem, ale kiedy już pojawił się między słupkami, rywalowi pozostało oklaskiwanie Białkowskiego z trybun lub ławki.

Jak Polak radzi sobie w Championship w tym sezonie? Zbiera dobre recenzje, kibice wciąż uznają go za jednego z najlepszych (jeśli nie najlepszego) w drużynie, kilkukrotnie uratował kolegom trzy punkty. Dużo gorszy jest jednak obraz Ipswich. O ile dwa poprzednie lata to walka o awans niemal do ostatniej kolejki, tak teraz pozostaje bić się maksymalnie o środek tabeli. Od czasu do czasu trzeba też nerwowo spojrzeć za siebie. Dziesięć punktów przewagi nad miejscem spadkowym to wcale nie tak dużo, biorąc pod uwagę, że do końca rozgrywek zostało 16 meczów. Atmosfera wokół zespołu jest, delikatnie mówiąc, słaba. Kibice domagają się nie tylko zmiany trenera, ale także sposobu zarządzania klubem.

Pod względem suchych statystyk Białkowski wypada całkiem przyzwoicie – osiem czystych kont w 29 meczach. Lepszy wynik wykręciło tylko ośmiu bramkarzy, z tym, że każdy z nich gra w klubie będącym w tabeli wyżej od Ipswich. 37 wpuszczonych bramek też nie wygląda najgorzej – więcej razy piłkę z siatki wyciągał choćby doświadczony Ali Al–Habsi z trzeciego Reading. Warto wspomnieć, że Białkowskiemu udało się w tym sezonie wybronić karnego z Wolverhampton. Podane wcześniej liczby często nijak mają się do rzeczywistości – to oczywiste. Na szczęście w tym przypadku nie dochodzi do jej przekłamania. Polak regularnie chwalony jest przez kibiców i ekspertów, niektórzy określają go nawet mianem najpewniejszego golkipera Championship.

Tabela nie uwzględnia jeszcze wczorajszego meczu z Reading (2:2). Fot.: transfermarkt.pl
Tabela nie uwzględnia jeszcze wczorajszego meczu z Reading (2:2). Fot.: transfermarkt.pl

To, że Białkowski w ostatnich sezonach w Anglii wykonuje świetną robotę, nie podlega dyskusji. Zawsze w takiej sytuacji pojawia się jednak pytanie, jak traktować drugi czy trzeci poziom rozgrywkowy. Z jednej strony w Championship jeszcze stosunkowo niedawno rywalem w walce o PL był Artur Boruc z Bournemouth, a obecnie ,,Bart” ma szanse mierzyć się m.in. z Newcastle. Z drugiej strony – swojego czasu na angielskim zapleczu całkiem przyzwoicie prezentowali się Tomasz Cywka, czy Radosław Majewski, a trudno powiedzieć, żeby weszli w Ekstraklasę z buta. Pozostaje mieć nadzieję, że bramkarz udowodni jeszcze na co go stać i podąży raczej ścieżką siedem lat starszego Boruca.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ