#4 Awangardowe podsumowanie weekendu

#4 Awangardowe podsumowanie weekendu

Na przełomie roku wiele rozgrywek zapada w sen zimowy, a kibice mają mniejszy niż zwykle wybór piłkarskich spektakli. Mimo to, w miniony weekend miało miejsce wiele sytuacji godnych sprawdzenia awangardowym termometrem, wspieramy emocje niczym milenium. Zapraszamy w podróż do niedalekiej przeszłości!

WEEKEND NA PLUS

Lorenzo Tonelli (niczym bohater scenariusza filmowego) – debiut w nowych barwach i zwycięski gol w ostatniej akcji meczu, przed własną, fanatycznie usposobioną publicznością. Gdy dodamy do historii to, że Tonelli jest środkowym obrońcą, nie da się już pominąć go w weekendowym podsumowaniu.

Julian Draxler – Uchodzący za diament niemieckiego futbolu, sprowadzony za wielkie pieniądze do VFL Wolfsburg, zawiódł pokładane w nim nadzieje. Szansą dla niego jest transfer do francuskiego PSG, gdzie już w debiucie strzelił gola. Było to tylko dobicie rywala w Pucharze Francji, ale spokój i pewność siebie przy wykończeniu, każe postawić mu plus na zachętę.

Millwall FC – „No one likes us, we don’t care,we are Millwall, super Millwall, we are Millwall from The Den” – śpiewają kibice, którzy przysporzyli klubowi więcej popularności niż piłkarze. Tym razem jednak, to zawodnicy stanęli na wysokości zadania, ogrywając Bournemouth w Pucharze Anglii. Nie umniejsza tego fakt, że goście wystawili rezerwowy skład – czapki z głów przed trzecioligowcami!

 

JAK CO WEEKEND:

Andre Gomes – jeden z transferów, który miał pomóc Barcelonie w umiejętnej rotacji piłkarzami, przez podniesienie jakości nominalnych zmienników gwiazd. Pomysł świetny, gorzej z doborem wykonawców. Paco Alcacer stał się uosobieniem nieudacznika, Denis Suarez gra bardzo mało; ale największym rozczarowaniem jest Andre Gomes. Mistrz Europy, o którego Barcelona miała stoczyć udaną walkę z Realem Madryt, znów zawiódł. Tym razem w wyjazdowym meczu z Villarreal, w którym remis uratował Lionel Messi.

22. września 2016 roku dziennikarz Krzysztof Stanowski opublikował tweet, który od miesięcy nie traci na aktualności.

 

Inter Mediolan – Zjazd po Holendrze należy uznać za zakończony. Podopieczni Stefano Pioliego wreszcie uzyskują wyniki, jakich oczekiwano po letnich wzmocnieniach. W ostatniej kolejce ograli na wyjeździe Udinese, zwyciężając czwarty raz z rzędu w Serie A, czyli, doliczając zwycięstwo w Lidze Europejskiej, po raz piąty w ogóle.

 

Real Madryt – doprawdy niepojęta jest seria meczów bez porażki Królewskich. Licznik wskazuje 39 spotkań z rzędu i nie wygląda na to, aby miał się w najbliższym czasie zatrzymać. Planowe rozgromienie Granady na Bernabeu nikogo nie dziwi, podobnie jak marsz podopiecznych Zidane’a po zwycięstwo w La Liga.

 

WEEKEND NA MINUS:

Real Sociedad – Piłkarze z San Mames byli niepokonani u siebie od 21. sierpnia, gdy przegrali z Realem Madryt. Przerwanie tej świetnej passy nastąpiło w sobotę, a rozgromiła ich Sevilla. Nie wstyd przegrać z wiceliderem, jednak wynik 0:4 zawsze wygląda bardzo źle…

Liverpool FC – podopieczni Jurgena Kloppa walczą o najwyższe cele w Premiership, ale zapomnieli o Pucharze Anglii. Niemiec nie stracił dobrego humoru i gratulował wyniku piłkarzom gości. Mimo to remis przed własną publicznością ze słabym, czwartoligowym Plymouth jest powodem do wstydu. Co gorsza – z ich perspektywy – do rozegrania drugiego meczu na wyjeździe.

bbc.com

Ali Al-Habsi i Joe Wildsmith – bramkarze uwzględnieni łącznie, ze względu na podobny powód: kabaretowe zawalenie bramki w Pucharze Anglii. Pierwszy z nich skopiował Artura Boruca i nie trafił w piłkę lecącą w kierunku bramki, co wykorzystał Rashford. Drugi, przy wybiciu piłki nastrzelił Alvaro Negredo.

Rate this post