Olivier Giroud – nareszcie poziom światowy, czy chwilowy przebłysk formy?

Olivier Giroud – nareszcie poziom światowy, czy chwilowy przebłysk formy?

W trzech meczach zdobył trzy bramki i zanotował dwie asysty

. We wszystkich tych spotkaniach został nagrodzony tytułem MVP. W ostatnich tygodniach o nikim nie jest tak głośno jak o Olivierze Giroud. Czy prawdopodobnie najlepsza forma w historii swoich występów w Arsenalu wystarczy do odzyskania utraconego miejsca w pierwszym składzie?

Francuz cieszy się na Emirates Stadium ogromnym szacunkiem. Od pięciu lat kibice Kanonierów odśpiewują piosenkę na jego cześć w każdym meczu, w którym ten uczestniczy. Gdy ich idola nie ma na placu gry, nucą słynną melodię z piosenki Beatlesów, domagając się od Arsene’a Wengera wystawienia snajpera. Jest to o tyle zaskakujące, że niemal każdorazowo po zakończeniu sezonu sympatycy z północnego Londynu domagają się od właścicieli The Gunners zakupienia światowej klasy napastnika.

Wychowankowi francuskiego Froges można zarzucić wiele. Porusza się po boisku jak wóz z węglem, nie potrafi przytrzymać dłużej piłki, o dryblingu już nie wspominając. Wielu drażni także jego pajacowanie i niekonwencjonalny temperament. Nie przypominam sobie, żeby kiedyś odpuścił sędziemu, gdy ten ocenił sytuację na niekorzyść jego zespołu. Zawsze w takich sytuacjach wymachuje rękami, krzyczy. Wymienione braki w grze Giroud sprawiają, że trudno o nim powiedzieć – snajper kompletny. W wielu innych aspektach przewyższa jednak swoich rywali – to czyni go wyjątkowym.

Aby nie być gołosłownym, zachęcam do zapoznania się z poniższą kompilacją zawierającą najlepsze akcje i gole Arsenalu w trakcie wieloletniej kadencji Arsene’a Wengera. Proponuję obejrzeć ją pod kątem gry bohatera mojego tekstu.

Kibice Kanonierów u swojego ulubieńca najbardziej cenią zmysł do pięknej gry. Jego dogrania z klepki w niektórych sytuacjach to poezja dla oczu. Kiedy reprezentant „Trójkolorowych” znajduje się w polu karnym przeciwnika (to prawdopodobnie jedyne miejsce w którym na boisku czuje się komfortowo) jest prawdziwą zmorą dla obrońców rywala. Nie straszne mu nawet „autobusy” ustawione w „szesnastce” – zawsze uda mu się znaleźć jakąś szczelinę, w której można zmieścić piłkę. Najlepszy sposób na rozmontowanie obrony? Gra z pierwszej piłki – prosty środek, ale zabójczo skuteczny.

Pierwszy skład

Ile razy już to widzieliśmy?! Klasyką gatunku jest fakt, że Giroud prędzej czy później zacznie grzać ławę. Po okresie słabszej gry, z którą wiąże się również bramkowa posucha, Francuz trafiał na rezerwę. Dopiero po kilku meczach „odsiadki” zaczynał grać tak, jak tego wszyscy od niego wymagają. Wpuszczany w końcówkach – kiedy trzeba było gonić wynik – stawał się prawdziwym jokerem. Harował za trzech i jeszcze ratował punkty. Swoim zaangażowaniem zapewniał sobie miejsce w pierwszym składzie, by ponownie obniżyć loty – historia wielokrotnie zataczała koło.

Tym razem jego forma osiągnęła spektakularny poziom. Najpierw kilka ważnych bramek w końcówce, następnie niezwykle efektowny gol ze „skorpiona” w derbach z Crystal Palace. W kolejnym spotkaniu w Bornemouth jego gol dał Kanonierom cenny punkt. Po serii pięknych występów ponownie przyjdzie spadek formy? Miejmy nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Jeśli jednak tak się stanie Wenger niech nawet sekundy nie waha się posadzić francuskiego napastnika na ławce – tak na chwilę, żeby nabrał chęci do gry. Nie zmienia to jednak faktu, że londyńczycy w zimowym okienku transferowym powinni sprowadzić na Emirates solidnego snajpera, z którym Giroud miałby walczyć o miejsce w składzie. Nic przecież tak nie mobilizuje, jak rywalizacja.

W kręgu zainteresowań menadżera The Gunners jest podobno Javier „Chicharito” Hernandez. Jeśli przenosiny Meksykanina do Anglii okazałyby się prawdą, już można ostrzyć sobie zęby na drugą część sezonu Premier League.

Rate this post