Święta, święta i po świętach…

Święta, święta i po świętach…

Fani Premier League równie bardzo jak świątecznej atmosfery w Wigilię i Boże Narodzenie wyczekują Boxing Day, który oznacza początek maratonu z angielską ekstraklasą. Żartuję, oczekują tego zdecydowanie bardziej niż kolejnej serii pytań typu “A Ty to tam masz jakąś sympatię?”. W związku z końcem tego niezwykle emocjonującego 10-dniowego okresu, postanowiliśmy przygotować dla Was dziesięć kategorii, którymi podsumujemy to co działo się na Wyspach.

1. Najlepsza drużyna

Pomimo takiej samej liczby punktów zdobytych w ostatnich trzech kolejkach co Manchester United, wybór padł na Tottenham. Szczególne wrażenie zrobiło na nas to, jak skuteczni potrafili być podopieczni Mauricio Pochettino w spotkaniu z rywalem zza miedzy. Pewnie krocząca po wyrównanie rekordu Chelsea została pokonana ich własną bronią, czyli taktyką 3-4-3. Do tego pewnie rozprawili się z Southamptonem i Watfordem, wygrywając oba mecze po 4:1.

2. Najlepszy gracz

Dele Alli czy Olivier Giroud? Olivier Giroud czy Dele Alli? A może Zlatan Ibrahimovic? Jak to najczęściej bywa w przyznawaniu nagrody MVP, chociażby w NBA, wygrywa ją wyróżniający się gracz najlepszej ekipy. Nie inaczej będzie w tym przypadku, stawiamy na młodego Anglika. Sześć goli w trzech meczach, po dwa w każdym spotkaniu, musi robić wrażenie, szczególnie że ten chłopak liczy sobie dopiero dwadzieścia wiosen.

Oczywiście doceniamy także zasługi pięknego Oliviera oraz szwedzkiego bożka, niemniej każdy z nich wypracował o jednego gola mniej od reprezentanta ojczyzny futbolu. Giroud w świąteczno – noworocznym zapieprzu zdobył trzy gole i dwie asysty, Zlatan na odwrót. Gdybyśmy tworzyli podium, to definitywnie mielibyśmy już je obstawione.

3. Najładniejszy gol

Choć skorpion to znak zodiaku, którym charakteryzuje się przełom października i listopada, to w Anglii trochę przesunęli kalendarz. Wejście w Nowy Rok w angielskiej piłce zasypało nas bowiem tymi szczególnej urody golami. My stawiamy na bramkę wspomnianego już brodatego Francuza, przede wszystkim dlatego, iż nie padła ona ze spalonego. W przeciwieństwie do tej zdobytej przez Henrikha Mkhitaryana.

4. Najlepszy mecz

Dużo dzisiaj będzie o Arsenalu, lecz jak tu o nich nie mówić, gdy robią powrót z odległej krainy, jaką jest niewątpliwie strata trzech goli. Mecz z ekipą Artura Boruca był istnym rollercoasterem dla fanów Kanonierów, a odrobienie strat w 20 minut było nie lada wyzwaniem. Tym bardziej, że przez pierwszą część gry Kanonierzy wyglądali tak, jakby tamtego dnia mógł z nimi powalczyć Cosmos Nowotaniec.

Nie mam pojęcia, jakich motywacyjnych zabiegów użył tego dnia Arsene Wenger w przerwie, ale najważniejsze, że były one zabójczo skuteczne. Nawet trzecia stracona bramka nie podcięła skrzydeł londyńczykom. I to nie było tak, że Bournemouth zupełnie stanęło, oni rozegrali naprawdę dobry mecz. Po prostu taki już bywa futbol i za to go kochamy.

5. Największe rozczarowanie

Zero zdobytych punktów, dwa strzelone gole i dziewięć straconych. Tak wygląda bilans Southampton w okresie, który rozpatrujemy w tym zestawieniu. Drużyna “Świętych” kompletnie nie sprostała trudom gdy co kilka dni i teraz zdecydowanie bliżej im do strefy spadkowej niż do czołówki, której już nie mają szans dogonić.

Tym samym powtórzenie wyniku sprzed roku staje się dla nich nawet nie bardzo trudne, a nieosiągalne. Dość powiedzieć, że do szóstej pozycji tracą w tym momencie 15 punktów. To był dla nich kluczowy moment sezonu, a fani Virgila van Dijka i spółki niech się modlą o szybki powrót na tory solidności. Inaczej może ich czekać nerwowa końcówka sezonu.

6. Najbardziej solidni

Tu nie wybierzemy jednej drużyny, bo wszystkie trzy ekipy wypełniły swoje zadanie w stu procentach. Mowa o Manchesterze United, Burnley i West Bromwich. “Czerwone Diabły” zdobyły dziewięć punktów pewnie pokonując słabszych rywali. Podopieczni Sean Dyche’a wygrali z Middlesbrough i Sunderlandem, a punkty stracili z “Obywatelami” z Manchesteru. W tym spotkaniu jednak nikt o zdrowych zmysłach nie oczekiwał od nich zdobyczy punktowej. Podobnie ma się sprawa z ekipą z The Hawthorns. Sześć „oczek” zdobytych ze “Świętymi” oraz Hull i porażka z Arsenalem, która musiała być wliczona w koszta.

7. Największy Robin Hood

Juergen Klopp! Wybór mógł być tylko jeden. Zabiera punkty czołówce, oddaje tym szorującym dno tabeli. Nie inaczej było 31 grudnia i 2 stycznia. Kolejno wygrana z ekipą Pepa Guardioli i remis z Sunderlandem doskonale oddają charakter “The Reds” w obecnym sezonie.

Gdyby ktoś nie pamiętał wcześniejszych wyczynów, to przypominamy. Wicelider Premier League punkty oddawał chociażby Burnley, Bournemouth, dołującemu West Hamowi, no i oczywiście wspomnianemu Sunderlandowi. Zwycięstwa wywozili chociażby z Emirates i Stamford Bridge. Jakieś pytania?

Fot.: ZEZO CARTOONS

8. Największa frustracja

Tutaj również bez zaskoczeń, musi się pojawić Alexis Sanchez i jego fochy w meczu z Bournemouth. Pan Piłkarz Chilijczyk jest niebywale ambitny, co pokazywał już nam nie jeden i nie dwa razy. Jednak taka postawa jak w trakcie meczu, kiedy zwyzywał Aarona Ramseya i tuż po nim, gdy na murawę Dean Court cisnął swymi rękawiczkami, była niestosowna.

Wiadomo, strata punktów ze średniakiem boli go pewnie wyjątkowo mocno, ale należy pamiętać, że w tym meczu kompletnie nic nie wychodziło. Zarówno jemu, jak i jego kolegom. Remis to chyba i tak najwięcej, co mogli z tego spotkania wyciągnąć. Szczególnie dziwne były nerwy w stronę Oliviera Giroud. Halo, ten gość prawie wygrał wam mecz!

9. Największa kłótnia

Jakieś pół świata obiegł filmik, kiedy ognistą wymianę zdań mieli Diego Costa i Pedropodczas spotkania z Tottenhamem. Trwała ona około minuty i powodem, dlaczego umieszczamy to zdarzenie w naszym zestawieniu jest to, że takie obrazki są dosyć rzadkie.

Panowie na całe szczęście nie poobrażali się na siebie, a po całej dyskusji zbili piątkę i grali dalej. Dobrze, bo drużynie Antonio Conte na 100 procent nie są teraz potrzebne jakiekolwiek napięcia między kluczowymi elementami jego układanki. Szczególnie uspokajające mogą być słowa Diego Costy, który po meczu stwierdził, żeby nikt nie robił z tego afery i że “kocha Pedro jak brata”.

10.  “Najpiękniejsze” 15 sekund

Kategoria bonusowa, ale takie sekwencje pozwalają nam zapomnieć o przerwie zimowej w rozgrywkach rodzimej Ekstraklasy. Nie trzeba nic dodawać, po prostu obejrzyjcie.

Rate this post