Bardowie piłki i ich pieśni

Bardowie piłki i ich pieśni

W sobotę na Anfield po raz ostatni w tym roku zabrzmi You’ll Never Walk Alone. Piosenka, która zajmuje miejsce w sercu każdego fana Liverpoolu, Celticu czy Feyenoordu. Towarzyszyła tym drużynom przy ich największych sukcesach, a także pocieszała po porażkach i dawała nadzieję na odbudowę po tragediach. Nie jest to jednak jedyny utwór, który miał znaczenie dla piłki, bo futbol i muzyka – jak pokazuje historia – idą ze sobą w parze do dziś.

Od zawsze razem

Wprawdzie pierwszy piłkarski klub został założony w 1857 roku, jednak prawdziwy rozkwit futbolu nastąpił na przełomie XIX i XX wieku, kiedy powstała większość z najznamienitszych klubów Europy. Pierwszą krakowską (i wyłączając zespoły z Lwowa również pierwszą polską) drużyną była Cracovia, która w tym roku obchodziła 110 lat istnienia. Wśród jej najbardziej znanych kibiców są m.in. Gustaw Holoubek, Mieczysław Fogg czy Marek Grechuta. Jednym z pierwszych ultrasów Pasów był jednak nie kto inny, jak rodowity Warszawiak – Tadeusz Boy-Żeleński. Mało kto wie, że poza napisaniem “Ludzi Żywych” czy przełożeniem na język polski “Pieśni o Rolandzie” pisarz stworzył też “Kuplet Futbolisty”, śpiewany na melodię “Przybieżeli do Betlejem”. Trzeba przyznać, że po kilku modyfikacjach z powodzeniem mógłby on zagościć na stadionie przy ul. Kałuży jako współczesna przyśpiewka kibicowska. Zresztą, przekonajcie się sami…

KECZKEMET Z DEBRECZYNA / MECZ SIĘ JUŻ ZACZYNA / MECZ TOCZY SIĘ NA BOISKU / A PRZY KASIE JEDEN OD DRUGIEGO ODEBRAŁ PO PYSKU

Powojenny rozwój piłkarskiej piosenki

Minęło trochę lat, społeczeństwa europejskie zaczęły odbudowę po wojnie. Nic nie cementowało ich więzi lepiej, niż futbol. Wykorzystali to artyści, mający go nie tylko na kartkach papieru, lecz często również w sercu. Czy piłkę, czy może któregoś z piłkarzy miała tam Maria Koterbska, nie wiadomo. Każdy, kto kojarzy to nazwisko, zna jej popularny utwór “Mój chłopiec piłkę kopie”, opowiadający historię polskich WAGs lat pięćdziesiątych. To jest jednak zbyt znana piosenka, bym się o niej rozpisywał – co innego patrząc na inną piosenkę Koterbskiej. “On gra na skrzydle” z pozoru mówi o tym samym. Też widzimy tu żonę piłkarza, tym razem (jak podpowiada nam tytuł) skrzydłowego. Te dwa tytuły mają jednak znacznie inny wydźwięk. W “Moim chłopcu” piosenkarka pokazuje zmęczenie i pretensje do swojego lubego, bo przecież, jak śpiewa, liczy się dla niego “tylko mecz, mecz, mecz”. Jednak gdy słuchamy drugiego utworu, wyczuwamy ekscytację z powodu pasji męża, która sprawiła, że miłość do piłkarza wykształciła miłość do piłki.

 

W ojczyźnie futbolu też nikt nie próżnował. Liverpoolski zespół Gerry and the Peacemakers nagrał w 1963 roku swoją wersję piosenki z amerykańskiego musicalu “Carousel”. Wystarczy tylko powiedzieć, że było to “You’ll never walk alone” i wszystko jest jasne. Utwór bardzo szybko zdobył uznanie najpierw legendarnego Billa Shankly’ego, a chwilę później fanów Liverpoolu. 3 lata później na Anfield – w ramach półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów – przyjechał Celtic Glasgow. Szkoci również zakochali się w tej piosence i uznali za swoją. Zresztą, nie oni jedni – YNWA przyjęli do siebie również kibice Feyenoordu, Twente, Borussi Dortmund, FSV Mainz, 1. FC Kaiserslautern, Borussii Monchengladbach, FC St. Pauli czy belgijskiego Club Brugge. Ta piosenka jest najbardziej znaną piłkarską przyśpiewką na świecie. A trafia ona do nas dlatego, że wcale na taką przyśpiewkę nie wygląda – jest zbyt piękna i poruszająca, by kojarzyć się źle. Robi świetne wrażenie,a szczególnie, gdy śpiewa je prawie 100 tysięcy gardeł…

Piłkarze śpiewają

W roku 1970 angielscy piłkarze jechali na mundial jako obrońcy tytułu. Wcześniej wydali jednak reprezentacyjnym składem piosenkę “Back Home”. Okazało się, że lepiej niż na boisku poradzili sobie w notowaniach hitów – ich singiel został numerem 1 w Wielkiej Brytanii. Światowego numeru jeden jednak nie obronili, odpadając w ćwierćfinale z drużyną RFNu. To nie jedyny raz, kiedy Anglicy nagrali swój przebój – reprezentacja z mundialu w 1990 wraz z grupą New Order nagrała piosenkę “World in Motion”. Zdecydowanie wyróżnił się w niej lewoskrzydłowy John Barnes, który zarapował ostatnią zwrotkę. Reszta piłkarzy udzielała swojego głosu w chórkach. Efekt? Ponownie pierwsze miejsce w notowaniach. Wprawdzie reprezentacje z 2002 i 2010 roku starała się powtórzyć ten sukces, jednak z kiepskim skutkiem – żadna z tych wersji nie dostała się do TOP 20. Na szczyt listy przebojów wzbiła się jeszcze tylko jedna piłkarska piosenka – “Come On You Reds” w wykonaniu zespołu Manchesteru United z udziałem grupy Status Quo, znanej m.in. z wypromowania przeboju “You’re in the army now”. Do dziś owoc tej współpracy pozostaje jedyną piłkarską piosenką klubową w Anglii, która została numerem jeden notowania tamtejszej listy przebojów i – co ciekawe – dotarła na to miejsce również w Danii.

Włosi również zauważyli, że piosenka w futbolu jest rzeczą naturalną. Wielki Adriano Celentano stworzył kiedyś piosenkę zwaną “Azzurro”. Mimo, że została nagrana w 1968 wciąż żyje we Włoszech swoim własnym, bogatym życiem. Historia pokazała, że z piłką związana jest nierozerwalnie – z okazji Mistrzostw Świata w 1990 roku swoją wersję nagrało Die Toten Hosen, niemiecka grupa punkrockowa, ale nie to jest tym “Azzurro”, które ma swój niepowtarzalny urok. Bo właśnie tym jest wersja nagrana przez Squadra Azzurra, zespół mistrzów świata z 2006 roku. Ich “Niebieski” towarzyszył im podczas zwycięskiego turnieju. A to wszystko do tego stopnia, że Włosi postanowili nagrać swój utwór. Nie jest tak doskonały pod względem muzycznym jak oryginał, ale ma w sobie to coś, co pozwala mu wznieść się nad wszystkie inne.

Dzisiejsze rytmy piłki

Każdy śpiewać może, jak chce, i o czym chce. A że współcześni raperzy chcą śpiewać o piłce nożnej, to tylko pokazuje, jak bardzo muzyka jest związana z futbolem. Popularny u naszych zachodnich sąsiadów M.I.K.I często porusza tematy związane z Borussią Dortmund, której jest kibicem. Wystarczy wspomnieć choćby singiel pożegnalny dla Jakuba Błaszczykowskiego zatytułowany “Danke Kuba”. Artysta “wypowiedział się” również na temat tego, co sądzi o zespole RB Lipsk w piosence, której tytułu chyba nie trzeba tłumaczyć – “Anti RB”. Patrząc na nasze krajowe podwórko, również nie jest najgorzej – Kuba Grabowski, znany szerzej jako Quebonafide, umieścił w tym roku singiel “Luis Nazario de Lima”. Ten znany wszystkim fanom polskiego rapu kibic Arsenalu opowiada o swojej miłości do piłki i najlepszego – według niego – piłkarza świata, czyli Ronaldo. Tego brazylijskiego. Trafnie podkreśla, że każdy fan ma takiego piłkarza, z którym wiążą go jakieś emocje i niezależnie od tego, czy pojawią się lepsi, często od umiejętności liczą się dla nas przecież emocje, które nam dają. Na koniec przypomnę tylko utwór duetu Sanjin & Youthman, Szwedów pochodzących z regionu bałkańskiego. Tak samo, jak ten, o którym śpiewają – “dzieciak ze złotą stopą” to oczywiście Zlatan Ibrahimović. Znając charakter Ibry, nie tylko nie ma zapewne nic przeciwko, ale też odtwarzałby sobie ten track przed każdym spotkaniem. W końcu skoro chwalą, to muszą mieć rację, prawda?

 

Rate this post