UDOSTĘPNIJ
Błąd w nazwisku Łukasza Teodorczyka, fot.: uefa.com

Po ostatnim meczu narodowej reprezentacji więcej mówiło się o sprawach pozaboiskowych niż o stylu gry drużyny. Według doniesień prasowych między meczami doszło do suto zakrapianej alkoholem imprezy, a jako winnych zaistniałej sytuacji wskazano Artura Boruca i Łukasza Teodorczyka. W dzisiejszym odcinku naszej autorskiej serii rozważone zostaną argumenty za i przeciw obecności w naszej narodowej reprezentacji napastnika Anderlechtu Bruksela.

Jakub Pogorzelski: Czołowy strzelec ligi belgijskiej, gwiazda Anderlechtu Bruksela, zagrał w wygranym meczu z Armenią, po faulu na nim przeciwnik dostał czerwoną kartkę. Oprócz tego według doniesień prasowych świetnie integrujący się na zgrupowaniu w hotelu. Czysty RiGCz!

Artur Puzio: Właśnie od przygody ze zgrupowania chciałbym zacząć. Publikacje na ten temat znaleźć można było w każdym podrzędnym tabloidzie, dlatego też nie będę przywoływał demonów przeszłości z poprzedniego zgrupowania.

Według mnie to „wkupne” do drużyny wymknęło się spod kontroli. Po pierwsze – zły moment. Panowie, nie przed meczem eliminacyjnym! Po drugie – czasy się trochę zmieniły, mentalność również, dlatego upijać się do takiego stanu zwyczajnie nie wypada, zwłaszcza piłkarzom.

Jakub Pogorzelski: Według doniesień popili, a Teodorczykowi zaszkodziło – trudno, zdarza się. Mam też teorię, że kiedy w meczu z Armenią nie trafiał w piłkę głową, to może po prostu jeszcze go bolała… Największą karą dla niego jest już to, że po pierwsze będzie na widoku, po drugie – reszta kadry będzie mieć z niego ubaw.

Nie pił tylko on, nie tylko on jest winny. Nie wierzę, że we dwójkę z Borucem zrobili sobie imprezę, a reszta grzecznie siedziała w pokojach. Co do alkoholu – być może i mniej się pije, ale wpływ na grę jest różny. Krychowiak podobno nie pije, a nie podnosi się z ławki w PSG, zaś Teo po maratonie alkoholowym wrócił do Belgii i znów ładował gole. Kadrze potrzebny jest bramkostrzelny napastnik, zwłaszcza taki, który – tak jak Łukasz – często strzela decydujące gole w końcówkach meczów. Masz lepszego kandydata?

Artur Puzio: Nie jestem całkowitym przeciwnikiem alkoholu. Ba, uważam nawet, że podczas integracji tego typu jest nieodzownym elementem. Jednak kiedy czytam o wyczynach Teodorczyka i reszty, to mi samemu zbiera się na wymioty.

Zrozumiałe byłoby, gdyby urządzili sobie taką „posiadówkę” po rozegraniu meczu z Armenią. A tak? Nie dość, że zawodnicy męczyli się na boisku z ciężką głową, to niemiłosiernie wymęczyli kibiców na trybunach i tych przed telewizorami. Nie muszę chyba też dodawać, że gdyby nie kunszt Lewandowskiego, to „cieszylibyśmy” się z remisu z kompletnie rozbitą przez sprawy okołosportowe, pozbawioną największej gwiazdy – Armenią.

Powracając jeszcze do Roberta, on na integracji zachował się jak profesjonalista. Nie szedł za tłumem i na boisku było to widać. Niech Teodorczyk uczy się na zgrupowaniach nie pijaństwa, a profesjonalizmu – i to od najlepszych.

Moim zdaniem dostał szansę w meczu z Armenią i nie wykorzystał jej. Co gorsza – nie ze względu na słabą dyspozycję sportową, a mówiąc kolokwialnie – kaca. Poza tym Kamil Wilczek po wejściu zaprezentował się bardzo przyzwoicie.

Jakub Pogorzelski: Kamil Wilczek jakiś rok temu został odpalony z beniaminka Serie A, więc nie przesadzajmy.

Może na koniec zgodzimy się co do jednego: na najbliższym zgrupowaniu trener Nawałka powinien całej grupie baletowej zrobić dodatkowy trening. Tak intensywny, żeby rzygali jeszcze w drodze do hotelu.

Artur Puzio: I tu przyznam Ci rację. Adam Nawałka po każdym meczu dawał swoim podopiecznym wiele swobody, a oni tego nie uszanowali. Także kara musi być.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ