UDOSTĘPNIJ
fot. sportowefakty.pl

Po meczach z Armenią i Danią wciąż trwa krytyka naszego selekcjonera, głównie wśród kibiców. Nie podoba im się styl gry Polaków oraz niektóre decyzje Adama Nawałki. Postanowiliśmy omówić tę kwestię w obecnym Raku czy Rigczu. Po dwóch stronach barykady w dyskusji opowiedzieli się: Paweł Kuś i Miłosz Sowa.

Miłosz Sowa: Powiedz mi dlaczego chcesz bronić Nawałki?

Paweł Kuś: Naszego trenera bronią przede wszystkim wyniki. I choć styl gry nie jest najpiękniejszy, to jednak zawsze na końcu liczy się jedno: wynik.

M.S.: Masz trochę racji. Ja chodzę na mecze mojej lokalnej drużyny, która gra w B-klasie, i zajmuje 2 miejsce po 9 kolejkach, i jest prawie taki sam przypadek. Prezes i kierownictwo klubu mają trochę obiekcji do pracy swojego trenera, ale faktycznie dopóki będzie jemu i Nawałce towarzyszyło szczęście, dopóty zdanie kibiców będzie na „tak”. Chociaż i ja i Ty wiemy, jak to wszystko może się odmienić, gdy karta zacznie się odwracać, pisałem coś na ten temat w moim tekście „Dlaczego coraz mniej lubię Adama Nawałkę”.

P.K.: Od początku eliminacji wszyscy wieszczą odwrócenie karty i skończenie farta, a nasza kadra dalej zbiera punkty. Trzeba się zastanowić, czy tak długi fart to już może jednak coś więcej? Może to świadectwo pewnej klasy, jaką osiągnęła nasza reprezentacja?

M.S.: Kolejny raz masz nieco racji, wczoraj już któryś raz za Nawałki zagraliśmy piach, a jednak udało się wyrwać zwycięstwo. Mieć szczęście w sporcie to połowa sukcesu. Przyznam się też, że pojedynek z Armenią zamknął usta części krytykom 58-latka. Wielu kibiców mówi, że tak chwaleni za swoje występy klubowe Kamil Wilczek i Łukasz Teodorczyk są o poziom za nisko, jeśli chodzi o grę w drużynie narodowej. Wynika z tego, że Nawałka nie robił zmian, nie dlatego, że jest kiepski, ale dlatego, że nie mamy po prostu wartościowych zmienników. I to jest problem tej reprezentacji.

P.K.: Dokładnie. Tyle było płaczu o ściągnięciu Arka Milika i daniu szansy Teodorczykowi. A co się okazało? Strzelanie goli w ogórkowej lidze nie przekłada się na dobrą grę w reprezentacji. Łukaszowi nie pomógł też fakt, że grał na nienaturalnej dla siebie pozycji. To urodzona 9-tka, snajper, zawodnik od dokładania nogi. Nigdy nie sprosta zadaniom, jakie miał nałożone na siebie Arek. O Pawle Wszołku już nawet nie wspomnę – po prostu nie ten poziom.

M.S.: Mam jednak duży zarzut do naszego selekcjonera – czemu on nadal trzyma w wyjściowej „11” popularnego „Krychę”? Gość jest totalnie bez formy, w PSG ogrzewa tylko ławkę. Czyżby strach przed odstawieniem jednego z liderów kadry?

P.K.: Tutaj muszę się niestety zgodzić z Tobą. Krycha jest totalnie bez formy i mam nadzieję, że to jego ostatni mecz w wyjściowym składzie, przynajmniej dopóki nie zacznie grać regularnie w klubie. Wierzę też w Nawałkę, że będzie miał na tyle charakteru, by odstawić jednego z liderów kadry na ławkę. No ale jak w końcu zrezygnował ze swojego synka – Mączyńskiego – to wszystko jest możliwe.

M.S.: Oby Nawałka przejrzał nieco na oczy w sprawie Grzegorza. Na jego pozycji mógłby grać np. Karol Linetty. Mógłby być to dla niego taki test, jak dla Wilczka i Teo wczoraj.

P.K.: Nie ma innego wyboru. Na horyzoncie nie widać bowiem innych wartościowych zastępców. Ale wróćmy jeszcze do samej gry polskiej reprezentacji. Naprawdę nie rozumiem hurrapesymizmu niektórych naszych kibiców, którzy już wieszczą przegrane z Rumunią i Czarnogórą. Jakby zapominając, że paradoksalnie Polska gra lepiej, im silniejszy jest rywal. To zresztą naturalne przy naszym stylu gry – bazującym na szybkich kontrach.

M.S.: Ja nie obawiam się tych meczów. Polska musi po prostu zagrać tak jak z Danią w pierwszej połowie. Ale pamiętajmy, że będziemy bez Cionka, Milika i być może Piszczka i Pazdana. Przechodząc do stylu gry naszej kadry, to on poza Euro 2016 średnio może się podobać. Nawet grając w naszym najmocniejszym składzie na papierze wychodzimy ustawieniem 4-4-2, jednak podczas meczu przybiera ono różne formy, jak 4-6-0 (w meczach Euro, gdzie Lewy i Milik ściągali na siebie uwagę, grając jako pomocnicy), 4-5-1, gdy to Lewy jest tą typową „9”, a Milik lubi cofać się nieco do drugiej linii. Lewy w kadrze musi mieć partnera, i dobrze, że ma Arka. Wydawało się, że we Francji stworzyliśmy sobie nasz unikalny styl gry, oparty o solidną obronę, zabójczą grę z kontr i napastników włączających się do pomocy. Coś pomiędzy klasyczną taktyką Niemców i Włochów. Przyszły mecze eliminacyjne, to wszystko poszło się burzyć.

P.K.: Od czasów Euro nie graliśmy jednak z trudnymi przeciwnikami, z wyjątkiem Danii, którą zmietliśmy w pierwszej połowie. Niestety, tak mocne skupienie się na grze z kontry, pozostawia braki w graniu pozycyjnym. Zresztą w tym elemencie gry nasza reprezentacja nigdy nie była mocna. Stąd problemy z prowadzeniem gry ze słabymi przeciwnikami.

M.S.: I wydaje się, że chyba żaden trener nie nauczy Polaków drugiej tiki-taki.
P.K.: Tiki-taki nikt nie wymaga, ale szybsza wymiana 4-5 podań chyba jest w naszym zasięgu.

M.S.: Pamiętam, że w meczu ze Szkocją na Narodowym strzeliliśmy bramkę po ataku pozycyjnym, więc jakieś iskierki nadziei są.

P.K. I tym pozytywnym akcentem zakończmy rozmowę.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ