UDOSTĘPNIJ
za: fanpage RB Leipzig

Nie ma tematu, który by tak elektryzował piłkarskie Niemcy jak właśnie drużyna z Saksonii. Jedni uważają, że to dramat, że futbol się komercjalizuje. Inni widzą w tym szanse na przełamanie hegemonii Bayernu. Cała debata sprawiła, że chcieliśmy się zastanowić nad zaangażowaniem Red Bulla w świeci piłki nożnej i zadać filozoficzne pytanie. To rak czy RiGCz? Odpowiedzi poszukają Hubert Olkowski i Joshua Hanson.

Kalendarium działań

Przejmowanie i/lub tworzenie od podstaw klubów piłkarskich przez koncern z Austrii należy do całkiem nowych pomysłów na reklamę. Światło dzienne ujrzał dopiero w 2005 roku. Wtedy to odkupione zostały prawa do Austrii Salzburg, która została przemianowane na Red Bull Salzburg. Oczywiście spotkało się to z falą krytyki zarówno w Austrii, jak i poza jej granicami. W tym samym roku na podobnej zasadzie „powstało” New York Red Bulls. Kluby o bliźniaczej nazwie i tym samym pochodzeniu istnieją jeszcze w Brazylii i Ghanie.

Mamy czerwiec 2009 roku. Red Bull zdecydował, że chce również zaistnieć w niemieckim futbolu. Nabył wtedy prawa od klubu z siedzibą w pobliżu Lipska, SSV Markranstadt, który wtedy znajdował się w piątej lidze niemieckiej. Cel był jasno zadeklarowany: Bundesliga w przeciągu 10 lat ma zawitać w Lipsku.

8 maja 2016, gdy sędzia ostatni raz zagwizdał w wygranym 2:0 meczu z Karlsruher SC, można było stwierdzić, że projekt się udał. RB Lipsk miał pięć punktów przewagi nad trzecią w tabeli Norymbergą. Od sezonu 2016/2017 miasto Lipsk będzie miało swojego reprezentanta w Bundeslidze. Pierwszy raz od 1994 roku. Pojawiła się nadzieja, że pobyt RB w najwyższej klasie rozgrywek potrwa dłużej niż Vfb Leipzig (jedynie jeden sezon).

Działania Red Bulla w sporcie są tak obszerne, że trudno jednoznacznie stwierdzić czy są „rakowe czy rigczowe”. Dobrym rozwiązaniem byłoby wyodrębnić poszczególne „gałęzie”, by je po kolei zanalizować. Jednak skupmy się na tej najgorętszej i najbardziej interesującej – piłkarskiej.

Stanowisko Joshuy Hansona

Dwoma najbardziej znanymi projektami piłkarskimi Red Bulla są Red Bull Salzburg oraz RB Leipzig. W mojej ostatecznej ocenie na pierwsze trzeba patrzeć negatywnie, na drugie pozytywnie. Śpieszę z wyjaśnieniem.

6 kwietnia 2005 roku Red Bull przejął Salzburg Sport AG. Wkrótce klub zmienił swoją nazwę, barwy itp. Było to oczywiście krytykowane przez wiernych kibiców Austrii Salzburg. Byli oni nawet tak oburzeni tym działaniem, że od nowa stworzyli klub SV Austria Salzburg. Myślę, że w tym wypadku nawet nie ma o czym dyskutować. Za bezwzględne niszczenie tradycji od razu jest kategoria rakowiska.

Sam Red Bull Salzburg stał się hegemonem w lidze austriackiej, ale na razie nie udało mu się awansować do Ligi Mistrzów. Firma jest jednak głodna sukcesów, dlatego w poszukiwaniu nowych możliwości udała się do Niemiec.

Choć większość ludzi może tak sądzić, historia powstania RasenBallsport (Rasen – trawa, Ball – piłka) Leipzig jest zupełnie inna niż powstanie RB Salzburg. Z powodu zasady 50+1  istniejącej w niemieckiej Bundeslidze Red Bull nie mógł sobie od tak kupić zespołu w lidze. Dzięki temu nie ucierpiała żadna drużyna, nikt nie musiał się pozbywać barw klubowych, nikomu nie zmieniono nazwy stadionu. Nie było również zgody na to, by klub nazywał się RedBull Leipzig, dlatego wymyślono nazwę, która również skracałaby się do RB. Rzućmy teraz nieco okiem na historię powstania.

Zanim Red Bull zaistniał, Lipsk był podzielony piłkarsko na dwa obozy. Z jednej strony istniał Fc Sachsen, z drugiej strony Lok Leipzig. Były to drużyny trzecio- bądź czwartoligowe, więc mieszkańcy Lipska byli przyzwyczajeni do kopaniny w ligach okręgowych.  

Red Bull uznał, że Lipsk będzie idealnym miastem na stworzenie drużyny piłkarskiej, ponieważ na wschodzie Niemiec nie byłoby ani jednej konkurencyjnej drużyny (dobrze widoczne jest to na następującej mapie. Zamierzali wystartować w FC Sachsen, ale na drodze stanęli im kibice oraz… DFB. Niemiecki Związek Piłki Nożnej nie był przychylny Red Bullowi i bał się zbytniej ingerencji biznesu w piłkę, dlatego nie wyraził zgody na udział w saksońskim klubie. Szefowie Red Bulla uznali, że poszukają innego sposobu na realizację swoich niecnych planów.

19 maja 2009 został założony RB Leipzig, który odkupił licencję od piątoligowego SSV Markranstädt. W pierwszym sezonie RB Leipzig występował bez godła, ponieważ projekt nie został dopuszczony – za bardzo przypominał logo Red Bulla. Dopiero po modyfikacjach klub mógł oficjalnie mieć takowy. Jak widać, w Niemczech tworzenie klubów-reklam jest mocno utrudnione. Zasada 50+1, kontrolowanie od samego początku Red Bulla itd. I tu przechodzimy do tego, dlaczego moim zdaniem RB Leipzig jest RiGCzem.  

Zanim to zrobię, muszę powiedzieć, że liczą się efekty, nie chęci. RB miało je tak samo rakowe jak przy Red Bull Salzburg, ale jeśli dodamy pieniądze i chęć reklamy Red Bulla do rygorystycznego prawa niemieckiego, to nam wyjdzie solidny RiGCz. A prawo niemieckie to już überRiGCz.

A teraz do konkretów. Dlaczego moim zdaniem RB Leipzig to RiGCz?

Po pierwsze: RB Leipzig nie zniszczyło nikomu klubu. Nawet SSV Markranstädt nie zniknął z powierzchni ziemi, ostatecznie stracił tylko prawa do swojej pierwszej drużyny. Oczywiście jest tak tylko ze względu na bardzo restrykcyjne prawo niemieckie, dlatego muszę na tym miejscu jeszcze raz powtórzyć – DFB to zdecydowanie RiGCz.

Po drugie: RB powstał na wschodzie. W miejscu, w którym jest piłkarska dziura w Niemczech. Teraz nareszcie może ona zostać „zatkana”, a Saksończycy w końcu mogą doświadczyć dobrego futbolu.  RB jest w tej chwili nadzieją Wschodu. W profesjonalny sposób szkoli młodzież, dając im szansę na wybicie się. Jest to coś, co nie istniało na wschodzie od wielu, wielu lat. Patrząc na to, że dzięki działaniom Red Bulla potencjał piłkarski Lipska wzrósł wielokrotnie, sądzę, że jego mieszkańcy mogą robić tylko jedną rzecz – przywitać producenta energetyków otwartymi rękoma.

Po trzecie: Szansa na przełamanie hegemonii Bayernu Monachium. Red Bull będzie pompował coraz więcej pieniędzy w klub, aż RB będzie mógł konkurować z Bawarczykami o tytuł mistrza. Jest to sytuacja pożądana sportowo, ponieważ liga, w której jest (praktycznie) tylko jeden kandydat do tytułu, jest nudna pod względem sportowym.

Po czwarte: Oprócz korzyści czysto sportowych, dzięki Red Bullowi Lipsk zyska oczywiście też finansowo. Oto słowa prezydenta miasta: Są to bezpośrednio utworzone miejsca pracy, pośrednio utworzone miejsca pracy. […] Jeśli dziś dane miasto ma drużynę w Bundeslidze, to mówi się […] nawet o kilku tysiącach miejsc pracy, które dzięki temu powstają. Jak widać, Lipsk, jako miasto, zyskuje na sponsorze RB niesamowicie dużo. I nie widzę logicznego argumentu, by się temu przeciwstawić.

Jeśli chodzi o krytykę klubu – ludzie zarzucają RB, że jest tylko reklamą, sztucznym wytworem. Jednak co w tym klubie jest takiego szokującego? Red Bull Stadion? Nie są pierwszym zespołem, który dostosowuje nazwę stadionu do sponsora. Logo Red Bulla na koszulce? Każda drużyna ma sponsora na koszulce. Od momentu, w którym Braunschweig był pierwszym klubem w Niemczech, który wystąpił z symbolem sponsora na koszulce (Jägermeister) nie powinno już dziwić, że firmy starają się wypromować za pomocą piłki nożnej.

Oczywiście romantycy futbolowi powiedzą, że RB Leipzig jest klubem bez tradycji, który powstał jedynie dzięki inwestorowi. Oczywiście mają tu rację, ale każdy klub ma kiedyś swój początek i nie widzę powodu, by specjalną nienawiścią pałać akurat w stronę RB.

Stanowisko Huberta Olkowskiego

Pewna firma produkująca popularny energetyk wzięła się za sport. Od organizowania pokazów lotniczych, motorowych, sponsorowania zespołów w rajdach, aż po prowadzenie drużyn piłkarskich. Gdzieś pomiędzy liczeniem kolejnych zysków zginęło to, co tworzy drużynę i budzi emocje.

Obecnie pod egidą Red Bulla występują trzy znane drużyny piłkarskie. New York Red Bulls, Red Bull Salzburg i RB Lipsk. Pomińmy amerykańskich kuzynów, skupiając się na europejskich „braciach”. Oba kluby należą do jednego właściciela. Co to chwilowo znaczy? Ludzie wspierający Salzburg stracą swoich piłkarzy, bo flagowym klubem zostanie Lipsk. W ramach dwóch drużyn będzie następował przepływ (wolny) zawodników w stronę lepszego (bardziej perspektywicznego) klubu. Kibice, którzy zdążyli się wytworzyć wokół Salzburga, stracą swoich ulubieńców, sporo z poziomu widowiska. Mnogość zespołów jest jednym z powodów, dlaczego Red Bull jest piłkarskim wirusem.

Innym powodem jest brak historii. W Austrii Red Bull kupił Austrię Salzburg, zmienił nazwę, odciął się od historii. Stracił dużo kibiców, bo ludzie zaczęli chodzić na mecze swojego klubu w niższych ligach. W Lipsku zespół utworzono od podstaw, nie odwołując się do żadnej przeszłości. Może i jestem romantykiem, ale to właśnie przeszłość i więzy pokoleniowe stanowią o fanowskiej sile klubu.

Owszem, bardzo ważne są wyniki, oglądalność i prawa transmisyjne. Obecnie można nawet prowadzić klub bez kibiców, bo wpływy z dnia meczowego są jedynie małym procentem przychodów klubu. Znacznie ważniejsze są transfery, sponsorzy, budżet meczowy. Owszem, żeby klub mógł odnosić sukcesy, musi być zarządzany jak firma, jednak w piłce liczą się jeszcze emocje. Produktem, który się sprzedaje, nie jest bowiem sam mecz, ale też otoczka. Historyczni rywale, fani przygotowujący oprawy, doping. W momencie gdy część kadry Salzburga zniknie, bo muszą iść do Lipska, znikają jakiekolwiek więzi. Nie kibicuje się przecież Red Bullowi, a miastu. Podsumowując, brak historii i wyróżnienia (obecnie w Europie są dwa kluby Red Bulla; co się stanie, jak będą grać ze sobą?) zespołu będzie świadczył o słabości klubu. Nawet w Stanach mało zespołów ma sponsorów w nazwie drużyn, Red Bull stawia to jako wymóg.

W Formule 1 są dwa zespoły Red Bulla. Flagowy i Torro Rosso, czerwony byk po włosku. Druga drużyna jest poligonem doświadczalnym i rezerwowym, z góry skazanym na walkę w ogonie stawki. Kierowcy nawet w czasie sezonu są przenoszeni z zespołu A do B. Trudno zrozumieć sens istnienia zespołu rezerw w Formule. Na tej samej zasadzie będzie można traktować Lipsk i Salzburg.

Ze względu na to, że Red Bull nie angażuje się w tylko jeden sport, niezwykle trudno jest powiedzieć, czy jest rakowy czy rigczowy. Widzimy jednak, że jedynym sportem, przy którym głównie się spieramy, czy RB postępuje dobrze czy źle jest piłka nożna, a to i tak tylko przy jednym zespole. Dlatego ogólna tendencja – Red Bull w sporcie to Rak!

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ